Siatkarze PGE GiEK Skra Bełchatów zamknęli sezon 2025/26 PlusLigi na piątej pozycji w tabeli. Za nimi zostały m.in. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel. Środkowy Michał Szalacha przyznaje, że drużyna zaskoczyła wielu – i siebie samą.
Wyżej niż ZAKSA i Jastrzębski
Skra przez cały sezon walczyła o miejsce w czołowej czwórce, ale baraże z AZS Olsztyn zakończyły jej drogę do strefy medalowej. Mimo to zawodnicy mogą mówić o udanym roku. – Myślę, że zrobiliśmy naprawdę fajny wynik i mało kibiców stawiało na piąte miejsce – przyznaje Szalacha. – Wyprzedziliśmy naprawdę wielkie marki.
Kamień milowy: comeback z ZAKSĄ
Jednym z najważniejszych momentów sezonu był mecz z ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, który Skra przegrywała już 0:2. Drużyna zdołała wygrać 3:2. Dla Szalachy to nie był tylko mecz, ale dowód na charakter zespołu. – To dodało nam wiary i siły – mówi środkowy. – Zrobiliśmy wtedy super serię, która dostarczyła nam wielu punktów i pewności siebie.
Kontuzje wystawiły drużynę na próbę
Końcówka sezonu upłynęła pod znakiem problemów zdrowotnych. Urazy zbierały kolejnych graczy – Alana, Daniela, a w ostatniej fazie rozgrywek także samego Szalachę. Mimo to trener sięgnął po rezerwowych i nie zawiódł się na nich. – Zawodnicy, którzy nie byli pierwszym wyborem, zastępowali każdego z nas świetnie – podkreśla Szalacha. – Naprawdę wielki szacunek dla wszystkich.
Rehabilitacja i cel: sierpień
Sam Szalacha wciąż pracuje nad powrotem do zdrowia. Zimę i wiosnę spędził na rehabilitacji i zamierza być gotowy przed początkiem przygotowań do nowego sezonu. – Mam teraz naprawdę dużo czasu, żeby doprowadzić stan zdrowia do optymalnej formy – mówi. – Myślę, że niedługo będę w stanie trenować na pełnych obrotach.
