Słupek na Piotrkowskiej nie wytrzymał. Przewrócił się od zderzenia z dostawczakiem

SW
SW

We wtorek przed południem jeden ze słupków na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi upadł po tym, jak potrącił go samochód dostawczy. System ochrony pieszego deptaka nie został jeszcze uruchomiony, a już ujawniła się jego pierwsza poważna wada.

Co się stało przy słupku?

Do zdarzenia doszło 12 maja około godziny 10:00. Dostawczak mijał się z innym samochodem i uderzył w słupek bokiem. Słupek przewrócił się. Joanna Prasnowska ze Straży Miejskiej w Łodzi potwierdziła, że materiał został zabezpieczony i że „dostawczak trącił słupek bokiem mijając się z innym samochodem.”

Dlaczego słupek upadł?

Radny Rady Miejskiej Marcin Hencz wskazał, że problem leży w połączeniu słupka z podstawą. „Problem pojawił się w łączeniu słupka z podstawą i to jest coś, co my jako radni będziemy chcieli wyjaśnić” – powiedział. Dodał też, że na komisji zapewniano radnych, że „nawet poruszający się samochód nie powinien zachwiać konstrukcją słupka.”

Radny Sejmiku Województwa Łódzkiego Maciej Riemer stwierdził, że słupki w innych miastach są solidniejsze. „Nie jedno miasto zagraniczne widziałem i te słupki bywają tam cięższej konstrukcji, są solidniejsze i masywniejsze, jeśli mają pełnić funkcję ochronną” – ocenił.

Co mówi miasto?

Piotr Kurzawa z Urzędu Miasta Łodzi przyznał, że system nie przeszedł jeszcze odbioru. „Jesteśmy przed odbiorem systemu i rozliczeniu z wykonawcą. Po zdarzeniu zdecydowaliśmy się przeprowadzić dokładną kontrolę czy słupki na pewno są dobrze zamontowane” – powiedział. Kurzawa dodał, że zlecona zostanie analiza prawidłowości montażu. Naprawa leży po stronie wykonawcy.

Kiedy system zacznie działać?

Termin uruchomienia systemu pozostaje nieznany. Kurzawa przyznał, że może to potrwać nawet do końca roku. „To może potrwać dwa miesiące, ale niewykluczone, że potrwa do końca roku” – powiedział. Zapowiedział też, że przed uruchomieniem czeka jeszcze faza testów z pojazdami wjeżdżającymi i wyjeżdżającymi z ulicy.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *