Co nas bardziej irytuje? Dziki na trawnikach, czy świnie na balkonach?

SW
SW

Od dłuższego czasu, często poruszanym tematem, są dziki spotykane na wielu osiedlach naszego miasta. Jednakże, czy sami nie przyczyniamy się do tego, że zwierzęta co raz śmielej penetrują okolice siedzib ludzkich? Czy nasz poziom uświadomienia społecznego, czy zwykłej kultury osobistej i higieny, nie zachęca ich do zbliżania się do naszych domów?

Dzikie zwierzęta w mieście

Siedziby ludzkie od zawsze przyciągały dzikie zwierzęta. Gromadzone przez ludzi zapasy żywności, były dość łatwym do zdobycia źródłem pokarmu. W ten sposób doszło do udomowienia wilków, które zamieniły się w psy i kotów. Myszy, szczury, kuny, lisy, łasice, jako bezużyteczne dla człowieka, nadal pozostają szkodnikami. Odpadkami żywią się również ptaki. Wróble, dzikie gołębie, sroki, wrony, często żyją z tego, co wyrzucają ludzie. Teraz jednak doszedł „grubszy zwierz”. Na skutek budowy autostradowego ringu wokół Łodzi, dziki i łosie zostały odcięte od swoich naturalnych siedlisk w lasach, więc skierowały się do miasta.

Czy bać się dzików?

Na pewno trzeba czuć do nich respekt. Zachowywać środki ostrożności. Po pierwsze, nie próbować się zaprzyjaźniać. To nie Krynica Morska, gdzie te zwierzęta są oswojone. Kiedy się zbliżymy, mogą się poczuć zagrożone i zareagować agresywnie. Po drugie, pod żadnym pozorem nie podchodzić do warchlaków, mimo że są milusie. Locha, jak każda matka, będzie się starała chronić swoje dzieci. Po trzecie, kiedy jesteśmy na spacerze z psem, nie sprawdzać, czy nasza chihuahua lub ratlerek poczują w sobie krew wilczych przodków lub czy buldożek francuski nie jest spokrewniony z ogarem polskim albo posokowcem bawarskim. Z pieskiem robimy „w tył zwrot” i oddalamy się jak najszybciej. Po za tymi wypadkami, dziki na ogół nie zwracają na nas uwagi, zajęte swoimi sprawami.

Dzik

Dokarmianie zwierząt

Zwierzęta potrzebują naszej pomocy wyłącznie zimą, kiedy śnieg pokrywa ziemię. W pozostałych okresach roku dają sobie świetnie radę. Po za tym, czy na pewno to, co nam zbywa lub nie smakuje, jest dobre dla zwierząt? Chleb który wyrzucamy ptakom, zawiera sól, drożdże, konserwanty, które są szkodliwe dla zwierząt. Spleśniałe pieczywo może im zaszkodzić tak samo jak nam. Nasza czytelniczka była świadkiem, jak starsza pani wyniosła do osiedlowego parku gar krupniku. Na zwróconą uwagę, że zaśmieca obszar wspólny odpowiedziała: „Przecież ptaszki wydziobią”. Ale przecie zupa, zawiera sól i przyprawy, tłuszcze zwierzęce, a nad to, zapewne była zabielana śmietaną, czyli zabójczą dla ptaków i dorosłych zwierząt laktozą! To nie jest pomoc „braciom mniejszym”, to jest ich powolne mordowanie!

Powrót do średniowiecza

W średniowieczu, w pozbawionych kanalizacji miastach, wszystkie resztki i fekalia wylewało się na ulicę. Przechodnie musieli się mieć na baczności, czy na ich głowy nie spłyną pozostałości życia domowego okolicznych mieszkańców. Teraz, w dobie segregacji odpadów, te zwyczaje zaczynają powracać! Niektórzy lokatorzy blokowisk z wyraźnymi brakami, w zakresie więzi społecznej, kultury osobistej i higieny, nie chcą się marnować szukaniem oddzielnych pojemników na bioodpady. Po prostu wyrzucają je za okno!
Trawniki na osiedlach, nie dość że upstrzone psimi odchodami, zasypywane są resztkami z obiadów: kośćmi, warzywami, ogryzkami. Mało tego. Zdarzają się również krwawe ochłapy, pozostałości z obrabianego mięsa, lub zaśmiergłe resztki. Czy chcemy pod swoje okna przyciągnąć także padlinożerców? Czy domorośli ornitolodzy planują zaintrodukować w naszym mieście sępy? A może oprócz dzików, chcemy zwiększyć populację miejskich lisów?

Trochę kultury

Tylko od nas zależy, czy dzikie zwierzęta będą dla nas uciążliwe. One tylko szukają pokarmu. Skoro pożywienie leży pod naszymi oknami, naturalne jest, że i one tam się zjawią. Nie możemy też myśleć tylko o sobie, nie zważając na prawo współmieszkańców do godziwego życia. Nasza wolność i swoboda kończy się tam, gdzie naruszana jest wolność i swoboda innych. Pomyślcie o tym, zanim następnym razem wyrzucicie ogryzek, czy niedojedzoną kość za okno. Ptaszki wszystkiego nie zjedzą. Dziki zresztą także nie. Pozostaną budzące odrazę resztki na trawnikach. Czy na pewno to chcemy po sobie pozostawić?

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *