Kuria Metropolitalna Łódzka ostrzega przed kupowaniem fałszywych zaświadczeń dotyczących chrztu i bierzmowania. Kancelarie parafialne mają obowiązek weryfikowania wszystkich dokumentów. Ludzie którzy obiecują wspomagać rodziców w wychowaniu dzieci w wierze, zaczynają od oszustwa.
Zaświadczenia z internetu
Kiedy w serialu „The Office” jeden z bohaterów, chcąc zostać ojcem chrzestnym, kupił w sklepie internetowym zaświadczenie o bierzmowaniu, wydawało się, że był to tylko trochę niesmaczny żart z korporacyjnych obyczajów. Okazuje się jednak, że to nie krotochwilna fikcja, ale realny problem.
Kuria Metropolitalna Łódzka ujawniła, że na terenie naszej Archidiecezji dochodzi do prób poświadczenia nieprawdy za pomocą dokumentów zatytułowanych:
„Świadectwo Rodzica Chrzestnego”,
„Sakrament Bierzmowania”.
Opatrzone są pieczęcią:
„Parafia Rzymskokatolicka p.w. MB Saletyńskiej w Łodzi” lub
„Parafia Świętego Mikołaja w Warszawie”.
Według kurii, takie parafie nie istnieją. Podpisy księży pod dokumentami również są fikcyjne.
Zaświadczenia te nie mają żadnej mocy prawnej i nie będą honorowane w parafiach.
Kontrola dokumentów
W związku z próbami oszustw, kancelarie parafialne zobowiązane są do kontroli wszystkich tego typu dokumentów. Weryfikują autentyczność zaświadczeń. Sprawdzają czy istnieją placówki wystawiające te pisma. Kontaktują się z kapłanami, których podpisy widnieją pod nimi.
Pomysłowość oszustów nie ma granic. Zdarza się, że zaświadczenia, lub tak zwane „karteczki od spowiedzi” wypisują ręcznie, podając na nich jakieś małe parafie, bez pieczątek, lub fikcyjne nazwiska księży, których podpisy fałszują.
Dlaczego ludzie oszukują?
Utarł się zwyczaj, że zaproszenia „w kumotry” nie wolno odrzucić. Bo to wielki despekt dla za proszącego. Problem w tym, że w obecnych czasach, wielu ludzi swoje kontakty z kościołem kończy zaraz po swojej Pierwszej Komunii Świętej. Co raz mniej młodych osób przystępuje do bierzmowania. Część, pod naciskiem rodziny, uzupełnia sakramenty przed wstąpieniem w związek małżeński. Jednak i na to nie wszyscy się decydują. Kiedy więc zostają poproszeni o przyjęcie funkcji rodzica chrzestnego, pojawia się problem. Konwenanse nie pozwalają odmówić prośbie. Natomiast własna wygoda, przekonania, oraz niechęć i wstyd przed pójściem do spowiedzi, po raz pierwszy od lat, powodują że ludzie zaczynają szukać sposobu na obejście wymagań stawianych przez Kościół.
Wątpliwości moralne
Rodzą się pytania:
Czy ludzie którzy mienią się nowoczesnymi, wolnymi od przesądów i zabobonów, w obliczu presji społecznej, oczekiwań rodziny, powinni się tak zachowywać?
Czy obiecując pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka w wierze katolickiej, powinni uciekać się do oszustwa?
Czy nie lepiej uczciwie powiedzieć, że nie są w stanie podołać temu zdaniu, lub ze względów formalnych nie mogą przyjąć tej funkcji?
Czy nasza nowoczesność i wolność wyborów nie kończy się tam, gdzie pojawiają się, często wyśmiewane u innych konwenanse?
Pozostawiamy to wam pod rozwagę.
