Urodzony w 1999 roku hiszpański napastnik, Andreu Arasa, podpisał nowy kontrakt z ŁKS. Umowa została zawarta na rok, z możliwością prolongaty na sezon 2027/28.
Piłkarz po przejściach.
Arasa pojawił się w ŁKS latem 2024 roku. Początek miał znakomity. W 13 meczach zdobył 8 bramek. Swoją szybkością i przebojowością dominował nad większością pierwszoligowych zawodników. Później, częściowo na skutek słabszej postawy całej drużyny, zatracił część swoich walorów. Wreszcie w marcu 2025 przytrafiła mu się poważna kontuzja, która mogła nawet zakończyć jego karierę. Dzięki ciężkiej pracy podczas rehabilitacji, doszedł jednak do pełnej sprawności. Na boisku zaczął pojawiać się w listopadzie poprzedniego roku, ale do pierwszej drużyny wrócił dopiero zimą. Obecnie znowu jest jednym z liderów zespołu walczącego o prawo gry w barażach do Ekstraklasy.
Nowy kontrakt, nowa nadzieja
Działacze ŁKS docenili zaangażowanie Hiszpana i zaproponowali mu nowy kontrakt.
Dyrektor sportowy klubu, Radosław Mozyrko skomentował to w ten sposób:
Ten piłkarz jest ważnym zawodnikiem naszego zespołu i wierzymy, że w kolejnym sezonie będzie dawał nam dużo jakości oraz energii w ofensywie. Liczymy, że swoją dynamiką i odwagą będzie regularnie robił zamieszanie pod bramką rywali.
Czy dorówna Pirulo?
Wypełnienie przez Andreu Arasa kontraktu do końca, będzie oznaczało, że spędzi w Łodzi 4 lata. To już tylko dwa mniej, niż Jose Antonio „Pirulo”, który cieszył nas swoją grą od 2019 do 2025 i był najdłużej występującym w ŁKS obcokrajowcem. Jeśliby współpraca między zawodnikiem, a klubem nadal przebiegała harmonijnie i obie strony zgodziłyby się na kolejną umowę, to kto wie, czy obecny rekord nie byłby zagrożony.
