Orzeł Łódź przerwał serię PSŻ Poznań. Deszcz nie przeszkodził gospodarzom

SW
SW

Orzeł Łódź pokonał na własnym torze Hunters PSŻ Poznań 51:39 i zdobył trzy punkty do tabeli Metalkas 2. Ekstraligi. To wynik szczególny, bo poznaniacy przed niedzielnym meczem notowali serię sześciu spotkań bez porażki. Łodzianie zakończyli tę passę, mimo że przez większą część zawodów padał deszcz.

Wyrównana pierwsza część meczu

Zawody na Moto Arenie zaczęły się od walki punkt za punkt. Po pierwszej serii bakonów Orzeł prowadził 13:11. Chwilę później padał już deszcz, a warunki na torze zmieniały się z biegu na bieg. Mimo to gospodarze utrzymywali przewagę, głównie dzięki dobrej dyspozycji Marcina Nowaka i Villadsa Nagela.

Poważny moment miał miejsce w drugim starcie Ryana Douglasa, lidera gości. Australijczyk przewrócił się tuż przed metą po kontakcie z kołem rywala, ale zdołał wstać o własnych siłach i kontynuować jazdę.

Rezerwa taktyczna nie wystarczyła

Gdy przewaga Orła urosła do sześciu punktów, sztab Hunters PSŻ zdecydował się na rezerwę taktyczną. Do biegu numer siedem wrócił Bartosz Smektała, najlepszy zawodnik gości tego dnia. Duet Smektała – Douglas wygrał wtedy 5:1, co na chwilę zbliżyło poznaniaków do wyniku, ale deszcz wciąż utrudniał ściganie i groził przerwaniem zawodów przed czasem.

Orzeł nie oddał jednak inicjatywy. W dziewiątym biegu Nowak i Nagel dołożyli kolejne punkty, budując zapas, którego goście nie byli już w stanie odrobić.

Orzeł domyka mecz i kończy passę PSŻ

W drugiej połowie zawodów, już przy przejaśniającym się niebie, błysnął Krzysztof Lewandowski, wygrywając bieg dwunasty i pozwalając Orłowi zbliżyć się do bezpiecznej przewagi. Ostatecznie łodzianie zamknęli mecz wynikiem 51:39, zapewniając sobie trzy duże punkty.

Tym samym Orzeł Łódź przerwał serię sześciu meczów bez porażki Huntersów PSŻ Poznań, którzy ostatni raz stracili komplet punktów właśnie w starciu z tym rywalem, na początku maja. W tabeli dwumeczu Orzeł triumfował 96:84 i dodatkowo zapewnił sobie bonusowy punkt.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *