Zdzisław Kostrzewiński, wychowanek i były kapitan Widzewa Łódź, nie żyje. Miał 80 lat. Zmarł po operacji, którą przeszedł w poniedziałek. O jego śmierci klub poinformował przed meczem.
Zmarł po poniedziałkowej operacji
Kostrzewiński przebywał w zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Konstantynowie Łódzkim. W ostatnim wywiadzie dla Weszło mówił, że czeka na operację złamanego kręgu lędźwiowego i wierzy, że wszystko się dobrze skończy. Zapowiadał też, że po zabiegu chce wrócić na stadion. weszlo
Wychowanek, który przeszedł przez ŁKS
Z Widzewem związał się w 1959 roku, ale jako 18-latek przejął go ŁKS. Później trafił do Zawiszy Bydgoszcz, gdzie odbywał służbę wojskową, a po powrocie do Łodzi znów wybrał Widzew. W sezonie 1974/1975 wywalczył z klubem pierwszy w historii awans do ekstraklasy, a dwa lata później pierwsze wicemistrzostwo Polski.
Bohater dwumeczu z Manchesterem City
Jako kapitan wyprowadził Widzew na pierwszy w dziejach klubu mecz w europejskich pucharach. W sezonie 1977/1978 łodzianie wyeliminowali z Pucharu UEFA faworyzowany Manchester City. W Anglii rywal rozciął mu nogę korkami, a Kostrzewiński sam ją zabandażował i grał dalej. W 1979 roku wyjechał do USA, gdzie występował w polonijnej Wiśle Chicago, a do Polski wrócił w 1985 roku. Jego żoną jest była łyżwiarka figurowa Grażyna Kostrzewińska, a zięciem olimpijczyk Artur Partyka.
Pomogli mu kibice ŁKS-u i Widzewa
O trudnej sytuacji piłkarza dowiedział się kibic ŁKS-u. Razem z kibicem Widzewa zadbał o miejsce w placówce w Konstantynowie Łódzkim. Sprawę przekazano prezes Fundacji Widzewa Sylwii Dobrzyckiej, a fundacja przejęła koszty pobytu. Kostrzewiński zaczynał seniorską karierę w ŁKS-ie, ale całe życie mówił o sobie jako o widzewiaku.
