Zbigniew Boniek żegna Zdzisława Kostrzewińskiego. „Jeden z naszej bandy”

Filip Kijewski
Filip Kijewski

Zmarł Zdzisław Kostrzewiński, jeden z piłkarzy, którzy w latach 70. wprowadzili Widzew do ekstraklasy i na europejskie boiska. Miał 80 lat. Zmarł po operacji, którą przeszedł w poniedziałek. Pożegnał go Zbigniew Boniek.

Boniek: jeden z naszej bandy

Dawny kolega z drużyny napisał we wpisie: „Jeden z naszej bandy. Brał udział w budowaniu Wielkiego Widzewa”. Dodał, że Kostrzewiński był znakomitym kolegą i twardym obrońcą. Wpis zakończył słowami R.I.P. Wcześniej o śmierci piłkarza poinformował klub.

Kim był Zdzisław Kostrzewiński

Urodził się 26 listopada 1945 roku i występował jako pomocnik. Kibice znają go też jako obrońcę. Z Widzewem związał się w 1959 roku jako junior, ale jako 18-latek przeszedł do ŁKS-u. Potem służył w wojsku, grając w Zawiszy Bydgoszcz, a po powrocie do Łodzi wrócił do Widzewa. 

Kapitan pierwszych pucharowych meczów

W sezonie 1974/1975 Kostrzewiński pomógł Widzewowi w pierwszym awansie do ekstraklasy, a po dwóch latach w elicie klub został wicemistrzem Polski. Jako kapitan wyprowadził drużynę na pierwszy w historii klubu mecz w europejskich pucharach. Widzew wyeliminował wtedy z Pucharu UEFA Manchester City. W Anglii Kostrzewiński został brutalnie sfaulowany, rywal rozciął mu nogę korkami. Piłkarz sam zabandażował ranę i grał dalej. Po sezonie 1977/1978 odszedł z Widzewa, więc nie doczekał kolejnych medali ani mistrzowskich tytułów

Życie po zakończeniu kariery

W 1979 roku wyjechał do USA, gdzie grał w polonijnej Wiśle Chicago. Do Polski wrócił w 1985 roku. Jego żoną jest była łyżwiarka figurowa Grażyna Kostrzewińska, a zięciem olimpijczyk Artur Partyka. W ostatnich latach przebywał w zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Konstantynowie Łódzkim. O jego trudnej sytuacji dowiedział się kibic ŁKS-u, który razem z kibicem Widzewa zadbał o miejsce w placówce. Koszty pobytu przejęła Fundacja Widzewa. W ostatnim wywiadzie dla Weszło zapewniał, że jego miłość do klubu nie osłabła. 

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *