Przez ponad dwa miesiące kibice ŁKS-u czekali na wygraną swojej drużyny w Łodzi. W sobotę się doczekali. Łodzianie pokonali Stal Rzeszów 2:1 i wrócili do walki o baraże.
Rzeszów trafił pierwszy
Początek meczu należał do gospodarzy. ŁKS atakował, stwarzał sytuacje, ale nie potrafił strzelić gola. Potem inicjatywę przejęła Stal i to ona objęła prowadzenie. Bramkarz Bobek obronił pierwsze uderzenie, ale do odbitej piłki dobiegł Kądziołka i głową wpakował ją do siatki. Na stadionie zrobiło się cicho.
Wyrównanie przed przerwą
ŁKS nie dał się jednak złamać. W 37. minucie Rudol trafił głową po rzucie rożnym, piłka po drodze musnęła jeszcze Craciunа i wpadła do bramki. Było 1:1 i tak zostało do przerwy. Pierwsza połowa była wyrównana, obie drużyny oddały po tyle samo celnych strzałów.
Szwed załatwił sprawę
Druga połowa przez długi czas nie oferowała zbyt wiele emocji. Wszystko zmieniło się po godzinie gry, kiedy ŁKS ruszył do przodu. Gustaf Norlin dostał piłkę w polu karnym i uderzył mocno z trudnej pozycji. Bramkarz Stali nie miał szans, piłka wpadła pod poprzeczkę. Rzeszowianie próbowali wyrównać w końcówce, mieli dwie okazje po rzucie wolnym, ale Bobek obronił, a piłka trafiła w słupek.
Szoka ma powody do zadowolenia
ŁKS wygrał w Łodzi po raz pierwszy odkąd drużyną kieruje Grzegorz Szoka. Łodzianie sięgnęli po dwunaste zwycięstwo w sezonie i zostają w grze o baraże. Przed nimi dwa kolejne mecze na własnym boisku.
