Dwóch panczenistów z Tomaszowa Mazowieckiego nie mogą wypłacić pieniędzy, które obiecała im giełda kryptowalut Zondacrypto. Firma chyli się ku upadkowi, a prokuratura już prowadzi śledztwo w sprawie oszustwa na ponad 350 milionów złotych.
Prezes znika, firma się sypie
Przemysław Kral, szef Zondacrypto, podpisał w Monako dokument, który wygląda jak pożegnanie z firmą. Skrócił pracownikom okresy wypowiedzenia do 30 dni i nakazał oddanie służbowych laptopów. Jednocześnie zakazał usuwania danych ze sprzętu, powołując się na potrzeby trwającego dochodzenia. Prokuratura w Katowicach wszczęła postępowanie karne wobec spółki. Pokrzywdzonych jest kilkaset osób, a wartość oszustwa przekroczyła 350 milionów złotych.
Nie ma pieniędzy dla olimpijczyków
Damian Żurek wrócił z zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie z dwoma czwartymi miejscami. Zondacrypto, jako sponsor Polskiego Komitetu Olimpijskiego, obiecała mu za te wyniki 100 tysięcy złotych. Łyżwiarz zlecił wypłatę środków na konto bankowe, ale od tygodni widzi tylko komunikat „w transferze”. Firma zapewniła go mailowo, że pieniądze dotrą do końca kwietnia. Na razie jednak nic się nie zmieniło. Żurek spłaca jednocześnie wynajmowane mieszkanie i raty za nowe lokum, które ma być gotowe pod koniec roku. Przeznaczył nagrodę na trzecią transzę zakupu i nie ma planu B.
Semirunnij też czeka
Podobna sytuacja dotyczy Władimira Semirunnija, wicemistrza olimpijskiego na dystansie 10 000 metrów. Na jego koncie w aplikacji Zondacrypto widnieje 200 tysięcy złotych, ale środki nie dotarły na konto bankowe. Łącznie giełda ma do wypłaty polskim olimpijczykom ponad 1,3 miliona złotych.
