Michał Przybylski, w 2018 roku piłkarz Widzewa Łódź, został mistrzem Wysp Owczych. Jego NSÍ Runavík zremisował w niedzielę 1-1 z HB Tórshavn i na jedną kolejkę przed końcem sezonu nie da się już wyprzedzić w tabeli. To pierwszy tytuł klubu od 2007 roku.
Remis wystarczył do mistrzostwa
Mecz w Runavík obejrzało 1500 widzów. Goście prowadzili od 59. minuty po golu Mosesa Ebiye. NSÍ wyrównał w 83. minucie, a bramkę zdobył Petur Knudsen. W 90. minucie ten sam zawodnik dostał drugą żółtą kartkę i został wyrzucony z boiska, ale wynik się nie zmienił. Przybylski grał do 68. minuty, potem zastąpił go Aron Knudsen. NSÍ ma 55 punktów i cztery więcej od KÍ Klaksvík. HB Tórshavn jest trzecie z dorobkiem 45 punktów. Gości prowadzi inny Polak, Łukasz Cieślewicz.
Z Widzewa na szczyt farerskiej ligi
Przybylski zadebiutował w lidze Wysp Owczych w barwach NSÍ w 2014 roku, a większość życia spędził na archipelagu, dokąd przeprowadził się z ojcem, także piłkarzem. W 2018 roku grał w Widzewie Łódź, w którym zaliczył cztery mecze, po czym wrócił na Wyspy Owcze. Występował tam w B36 Tórshavn i HB Tórshavn, a w styczniu 2025 roku wrócił do NSÍ. W tym sezonie ligowym strzelił siedem goli. Dla 28-latka to pierwsze mistrzostwo kraju w karierze.
Ostatni mecz sezonu
Przed NSÍ została jeszcze jedna kolejka. Mistrzowie zagrają 31 października na wyjeździe z B68 Toftir. Tytuł jest już jednak pewny, bo KÍ Klaksvík może zdobyć najwyżej trzy punkty.
