Wczoraj w budynku straży pożarnej w Uniejowie odbyło się posiedzenie komisji w sprawie budowy biometanowni w Wieleninie Kolonii, położonej o kilka kilometrów od centrum miasta. Zaproszeni zostali mieszkańcy, którym pokazano prezentację przygotowaną na poziomie szkoły podstawowej. Burmistrz nie pojawił się, tłumacząc się sprawami rodzinnymi.
Zmęczyć przeciwnika
Całość trwała 4 godziny. Większość czasu, w opinii uczestników, trwało przekonywanie mieszkańców, że są za mało inteligentni, aby zrozumieć jakim dobrodziejstwem będzie dla nich projektowana inwestycja i jak mało inwazyjne to będzie dla nich i środowiska. Przedstawiona prezentacja, była ściągniętym z internetu pokazem poglądowym, nie przystającym do konkretnych, miejscowych warunków. A stwierdzenie prelegenta, pana Gnacikowskiego, że będą tam takie „rureczki” że przejdzie co najwyżej kurka, bo krówka już nie, rozsierdziło publiczność. Pomimo próśb zgromadzonych, nie została odczytana lista jakie odpady utylizacyjne trafią do Wielenina. Po 4 godzinach można było wreszcie zadawać pytania, tylko nie było komu. Przewodniczący komisji sam, przed kamerami telewizji stwierdził, że on nic nie wie. Burmistrz natomiast, nie stawił się z powodów rodzinnych. Pojawiły się jednak głosy, że powodem absencji była właśnie obecność reporterów telewizyjnych.
Kto mija się z prawdą?
Cała sprawa rozgrywa się o to, że według protestujących w planowanej biometanowni mają być przetwarzane padłe zwierzęta, odpady medyczne i sanitarne. Przedstawiciel inwestora twierdzi że to nieprawda. Niemniej grupa społeczna, która powstała w proteście przeciwko inwestycji, jest w posiadaniu karty informacyjnej z której wynika, że padlina będzie jednym z podstawowych wsadów w tej instalacji. Natomiast informacje o korzyściach płynących z działania biometanowni, nie trafiają do przekonania mieszkańców. Po pierwsze, uważają oni, że zostaną zakładnikami zakładu, zmuszonymi do poboru gazu tylko z tego źródła. Po drugie, inwestor otwarcie powiedział, że nie przewiduje skupu kukurydzy od okolicznych rolników do przetwarzania na gaz. Natomiast będzie pobierał wysokie opłaty „bramowe” za przyjmowanie i utylizację uciążliwych odpadów.
Inwestor
Nie jest tajemnicą, że głównym beneficjentem biometanowni będzie Spółka K-Flex produkująca głownie materiały izolacyjne. Głównym inwestorem jest Spółdzielnia Energetyczna Unimoc. Prezesem Zarządu jest pan Filip Wrąbel lat 29, od pewnego czasu działający w branży energetycznej w Zduńskiej Woli. W zarządzie zasiada pan Krzysztof Gnacikowski. Jest on prokurentem w spółce RODGAN – Gnacikowski, która ma być wykonawcą. Do celów tej inwestycji, w maju dodatkowo została powołana spółka Bio4met. W tej pan Gnacikowski mianował się prezesem zarządu. W jego skład wchodzą także, pan Przemysław Gröbner i Fundacja Rodzinna OSSIS ze Zduńskiej Woli kontrolowana przez rodzinę Gnacikowskich. Żadna z tych firm, nigdy nie wybudowała działającej biogazowni, ani biometanowni. Nie widnieje w oficjalnym rejestrze wytwórców biogazu rolniczego, prowadzonym przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Bez żadnego doświadczenia, zamierza zadebiutować jedną z największych tego typu inwestycji w Polsce. W zarządzie spółdzielni Unimoc zasiada jeszcze pan Bartłomiej Gröbner, dyrektor zarządzający w K-Flex Polska Sp. z o.o. oraz jego syn, wspomniany wcześniej Przemysław.
RODGAN i AP Logic
Obie firmy należą do rodziny Gnacikowskich. Powiązane są także z fundacją OSSIS. Kontrolują rynek zwożenia odpadów przemysłowych z terenu centralnej Polski. Ze strony AP Logic, jasno wynika, że firma zajmuje się profesjonalną gospodarką odpadami zwierzęcymi. Rodgan to także firma utylizująca odpady. Kilka lat temu, firma AP Logic próbowała stworzyć składowiska i instalacje odpadowe, najpierw w Zelowie, a następnie w Pożdżenicach. W pierwszym przypadku wywołało to protesty społeczne, ponieważ władze miasta unikały konsultacji, w drugim, zaważył nakaz sporządzenia rygorystycznego raportu środowiskowego. Nazwisko pana Gnacikowskiego pojawiało się także w kontekście pożarów hałd śmieci i nielegalnych składowisk. Była to na przykład głośna swego czasu sprawa w Zelowie. Opinie biegłych nie potwierdziły jego udziału, niemniej nie był to pojedyńczy wypadek, tylko pewna seria „niefortunnych zdarzeń”.
Biometanownia, kolejny etap rozwoju imperium
Analiza logistyczna wskazuje na to, że głównym źródłem zasilania biometanowni byłyby firmy obsługiwane przez spółkę AP Logic. Zarabia ona miliony na przetwarzaniu odpadów przemysłowych z terenu centralnej Polski. Jest motorem napędowym całego biznesu rodzinnego. Biometanownia może być kolejnym etapem rozwoju. Miejscem taniej, masowej utylizacji odpadów biologicznych, stworzonym pod pozorem uzyskiwania zielonej energii. Wielenin-Kolonia miałby pełnić rolę gigantycznego reaktora utylizacyjnego. Natomiast źle, bez żadnego doświadczenia zbudowane reaktory, potrafią wybuchnąć.
