Trener Widzewa po porażce z GKS Katowice: „nie spodziewaliśmy się, że będziemy walczyć o utrzymanie”

Filip Kijewski
Filip Kijewski


Widzew Łódź przegrał 2:3 z GKS Katowice w 13. kolejce Ekstraklasy. Po meczu trener Mateusz Stolarski przyznał, że jego drużyna miała przewagę, ale zawiodła skuteczność, a w obronie łodzianie popełniali błędy.

Trener Widzewa o porażce: zabrakło skuteczności

Widzew przegrywał w Katowicach 0:3 po hat-tricku Bartosza Nowaka, który strzelał w 33., 59. i 65. minucie. Gole dla łodzian zdobyli Steve Kapuadi (70. minuta) i Karol Świderski (74.), ale na wyrównanie zabrakło czasu. Statystyki pokazują, o co chodziło trenerowi. Widzew miał 64 proc. posiadania piłki i oddał 13 strzałów, z których tylko cztery były celne. GKS strzelał dziewięć razy, a sześć uderzeń leciało w światło bramki.
Stolarski nie ukrywał rozczarowania: „Zawiedliśmy zarówno kibiców, jak i samych siebie”. Jego zdaniem o wyniku przesądziła jedna rzecz: „Różnica między GKS a nami polegała na skuteczności” – powiedział. Trener uważa, że Widzew miał dość okazji, by objąć prowadzenie albo wcześniej wyrównać. Zryw z 0:3 na 2:3 mógł być punktem wyjścia do dalszej pracy, ale łodzianie znów zawiedli w kluczowych momentach.

Błędy w obronie i zamknięte okno transferowe


Stolarski ocenił, że pierwszego i trzeciego gola Widzew stracił w kuriozalny sposób. „Możemy mieć pretensje tylko do siebie” – podkreślił. Nie chciał wskazywać winnych ani oceniać, kto jest liderem zespołu. Za porażkę obwinił całą drużynę.
Trener przypomniał też o ograniczeniach kadrowych: „Nie wymienię obecnych zawodników na innych, ponieważ okno transferowe jest zamknięte”. Dodał, że nadal wierzy w swoich piłkarzy, a jego zadaniem jest ich rozwijać.

Widzew w strefie zagrożenia po 13 kolejkach


Widzew ma na koncie 11 punktów i zajmuje 14. miejsce w tabeli. GKS awansował na piątą pozycję. Stolarski prowadzi łodzian od początku września i w sześciu meczach nie wygrał ani razu, notując cztery remisy i dwie porażki.
Trener przypomniał, że w tym sezonie Widzew wygrał tylko jeden z 14 meczów, licząc Puchar Polski. Przyznał, że krytyka płynąca zewsząd jest oczywista. Jednocześnie zwrócił uwagę na sytuację klubu: „Nikt nie przypuszczał, że kolejny sezon Widzew będzie włączony w walkę o utrzymanie”. 

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *