Aleksandar Vuković odniósł się do medialnego zamieszania, jakie wywołały jego słowa dotyczące możliwości przełożenia niedzielnego meczu z Jagiellonią Białystok. Trener Widzewa podkreślił, że jego wypowiedź została błędnie zinterpretowana i nie była wymierzona ani w Adriana Siemieńca, ani w białostocki klub.
„Chodziło o przepisy, nie o Jagiellonię”
Szkoleniowiec przypomniał, że swoje stanowisko przedstawił zaraz po ostatnim meczu, jednak – jak zaznaczył – później jego słowa zostały wykorzystane do wywołania niepotrzebnej dyskusji.
Widzew nie może być zależny wyłącznie od właściciela. „Musi stanąć na własnych nogach”
– Mówiłem o tym bezpośrednio po meczu, a w międzyczasie zostało to wykorzystane po to, żeby zrobić pewnego rodzaju burzę. Dzisiaj dowiaduję się, że trener Siemieniec mnie przepraszał. A ja ani przez chwilę nie miałem pretensji do niego czy do kogoś z Jagiellonii. Mówiłem tylko, że moim zdaniem o przełożeniu meczu powinniśmy wiedzieć tydzień wcześniej. Takie powinny być przepisy – powiedział Vuković.
Szacunek dla Jagiellonii
Trener Widzewa nie szczędził pochwał pod adresem najbliższego przeciwnika. W czwartek Jagiellonia pokonała Rangers FC w europejskich pucharach i jest o krok od awansu do kolejnej rundy.
Rodzina, bliscy i ludzie Widzewa pożegnali Tadeusza Gapińskiego
– Doceniamy zarówno to, co Jagiellonia prezentuje od kilku lat, jak i początek obecnego sezonu. Wczorajszy wynik robi wrażenie i w rewanżu życzę jej awansu. Szanujemy przeciwnika, ale nie mamy prawa się go bać. Traktujemy ten mecz jako szansę pokazania się z dobrej strony na tle mocnego rywala – podkreślił.
Trener Widzewa: „Zrobiliśmy progres”
Zdaniem szkoleniowca łodzian jego zespół z każdym tygodniem wygląda coraz lepiej. – Jagiellonia ma kilka indywidualności i określony sposób gry. My to wszystko wiemy, ale wiemy też, że zrobiliśmy postęp. Wierzę, że z meczu na mecz będziemy wyglądali jeszcze lepiej i już w Białymstoku to pokażemy – zakończył Vuković.
