Brytyjski dziennikarz odwiedził Łódź i nie krył zaskoczenia. Kevin Rushby z „The Guardian” spędził w mieście kilka dni i opisał je jako miejsce, które łączy przemysłową przeszłość z filmowym rozmachem. Jego relacja szybko zwróciła uwagę czytelników w Wielkiej Brytanii.
Fabryki, które zrobiły wrażenie
Rushby najpierw zachwycił się architekturą. Pisał o XIX-wiecznych fabrykach z czerwonej cegły, które kiedyś napędzały łódzki przemysł włókienniczy. Dziś w dawnych halach działają restauracje, sklepy i galerie sztuki. Dla dziennikarza to najlepszy przykład tego, jak miasto potrafi odzyskać stare budynki i dać im nowe życie.
Miasto z filmową historią
Kolejnym zaskoczeniem była dla niego filmowa strona Łodzi. Brytyjczyk zwrócił uwagę na to, ilu znanych reżyserów jest związanych z miastem. Wymienił między innymi Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego i Krzysztofa Kieślowskiego. Odwiedził też Muzeum Kinematografii, które opisał jako miejsce warte wcześniejszego przygotowania, najlepiej poprzez obejrzenie polskich filmów kręconych w Łodzi.
Fabryka jako klucz do zrozumienia miasta
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat w mieście włókiennictwa rozwinęło się kino, szukał w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Widok pracującego zabytkowego krosna skojarzył mu się z tworzeniem opowieści, podobnie jak w filmie. To porównanie stało się podsumowaniem całego jego reportażu o Łodzi.
