Łódzcy policjanci zatrzymali grupę kierowców, którzy urządzili sobie nielegalny wyścig na drodze S14. Pięć osób usłyszało zarzuty, a mundurowi zabezpieczyli auta warte prawie 800 tysięcy złotych. To kolejna taka akcja, odkąd udział w ulicznych wyścigach stał się w Polsce przestępstwem.
Cynk od mieszkańców i akcja przy S14
Do policji trafiła informacja, że w województwie łódzkim planowany jest nielegalny wyścig samochodowy. Wskazano konkretny rejon, okolice drogi ekspresowej S14. Na miejsce ruszyli funkcjonariusze, którzy zastali tam grupę młodych kierowców rywalizujących na drodze publicznej.
Zatrzymano pięć osób w wieku od 19 do 22 lat. Wszyscy brali udział w wyścigu. Do sprawy zabezpieczono również pięć samochodów, ich łączna wartość to co najmniej 780 tysięcy złotych.
139 mandatów i dziewięć wniosków do sądu
Akcja nie ograniczyła się do samego wyścigu. Policjanci skontrolowali 182 pojazdy i wylegitymowali 288 osób. Zatrzymali 16 dowodów rejestracyjnych i dwa prawa jazdy. Za popełnione wykroczenia kierowcy dostali łącznie 139 mandatów na sumę przekraczającą 150 tysięcy złotych. Dziewięć spraw trafi do sądu jako wnioski o ukaranie.
Pięciu zatrzymanym uczestnikom wyścigu przedstawiono zarzuty udziału w nielegalnej rywalizacji na drodze. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Surowsze prawo od stycznia
Tak wysoki wymiar kary to efekt zmian w Kodeksie karnym, które obowiązują od 29 stycznia 2026 roku. Wcześniej udział w nielegalnym wyścigu traktowano jak wykroczenie. Dziś to przestępstwo z artykułu 178c kk, za które kierowca może trafić za kraty nawet na pięć lat. Karalne jest też samo przygotowanie do wyścigu, tu górna granica kary to trzy lata pozbawienia wolności. Jeśli podczas nielegalnego wyścigu dojdzie do wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, sprawcy grozi nawet do dziesięciu lat więzienia.
Policja zapowiada dalsze kontrole
Łódzcy policjanci podkreślają, że będą konsekwentnie reagować na tego typu zachowania. Drogi publiczne, jak przypominają, nie są torem wyścigowym, a brawura za kierownicą w każdej chwili może skończyć się tragedią.
