Legia Warszawa podzieliła się punktami z Widzewem Łódź. Najwięcej działo się w pierwszych dwudziestu minutach spotkania przy ulicy Łazienkowskiej.
Dwie bramki w trzy minuty
Warszawiaczy do prowadzenia poprowadził Rafał Augustyniak. W 19. minucie pomocnik Legii huknął z dystansu po krótko rozegranym rzucie wolnym, a piłka wślizgnęła się obok rąk Bartłomieja Drągowskiego.
Radość gospodarzy nie trwała długo. Zaledwie dwie minuty później Widzew odpowiedział. Po dośrodkowaniu z prawej strony w polu karnym o piłkę walczyli Karol Świderski i obrońcy Legii, a futbolówka ostatecznie wpadła do bramki drużyny ze stolicy. Sędziowie i statystycy długo ustalali, kto właściwie ją skierował. Ostatecznie samobójczego gola przypisano Kamilowi Piątkowskiemu, choć w pierwszych minutach po zdarzeniu mówiło się o Augustyniaku.
Do przerwy było jeszcze kilka groźnych akcji. Fran Alvarez trafił w słupek po świetnym podaniu Mariusza Fornalczyka, a chwilę później Augustyniak główkował w poprzeczkę po rzucie rożnym. Pierwsza połowa zakończyła się 1:1.
Wyrównana walka do samego końca
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Obie drużyny stwarzały sobie sytuacje, ale brakowało skuteczności.t Widzew najgroźniejszy był w kontrach z udziałem Fornalczyka i Stipe Biuka.
W drugiej połowie zrobiło się też nerwowo. Żółte kartki obejrzeli Karol Świderski i Mariusz Fornalczyk, a w doliczonym czasie gry doszło do przepychanki przy ławkach rezerwowych, po której ukarany został wchodzący z ławki Antoni Klukowski. Trenerzy obu zespołów wykorzystali wszystkie zmiany. Legię dodatkowo osłabiła kontuzja Kamila Piątkowskiego, którego w 88. minucie zastąpił Arkadiusz Reca.
Do ostatniego gwizdka wynik się już nie zmienił i mecz zakończył się remisem 1:1.












