Prawie 15,5 mln zł przekaże miasto łódzkim drużynom na wynajem obiektów i dla klubów w 2026 roku. W środę przedstawiono dotacje na drugą połowę roku. Najwięcej dostały siatkarki PGE Budowlanych, które zdobyły mistrzostwo i Puchar Polski. Najmniej koszykarki Widzewa, która w zbliżającym się sezonie zagrają w ekstraklasie.
Miasto Łódź od lat dotuje łódzkie drużyny występujące w ekstraklasie lub na jej zapleczu. Chwali się, że z roku na rok dotacje rosną więcej niż wskaźnik inflacji. W 2021 roku było to ponad 8 mln złotych, a w tym już ponad 15 mln zł.
– Łódź inwestuje w sport, w infrastrukturę i sport młodzieżowy. Koroną są kluby zawodowe. Co pół roku dzielimy dotacje. Na wynajem obiektów, ale także na codzienne funkcjonowanie klubów. Te środki są coraz większe – mówi Adam Wieczorek, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny m. in. za sport.
Łódź po raz pierwszy zorganizuje rundę Grand Prix. Dwa dni żużlowych emocji na Moto Arenie
W tym roku największe sukcesy odniosły siatkarki PGE Budowlanych. Zdobyły mistrzostwo i Puchar Polski. Dostały największą dotację na funkcjonowanie klubu – 660 tysięcy złotych. Na drugim biegunie są koszykarki MUKS Widzew. W przyszłym sezonie zagrają w Basket Lidze Kobiet i będą jedynym przedstawicielem koszykówki z Łodzi w krajowej elicie. Choć sportowo nie wywalczyły awansu, to przyjęły zaproszenie od Polskiego Związku Koszykówki. Klub zaplanował budżet, w którym uwzględnił dotację od miasta Łodzi.
Dofinasowanie dla łódzkich klubów. Kto skorzystał?
Wciąż kryteria przyznawania są mgliste, a tłumaczenia zaskakujące. I tak na przykład Marta Górska-Han, dyrektor Wydziału Sportu Urzędu Miasta Łodzi twierdzi, że jak ktoś osiągnął wynik sportowy i ma zwyżkę formy, to został uhonorowany, tymczasem MUKS Widzew dostał najmniej.
Więcej dostali choćby pierwszoligowi koszykarze ŁKS, którzy nie wywalczyli awansu (270 tys. zł) czy żużlowcy Orła (400 tys. zł), który w poprzednim sezonie ledwo utrzymali się na zapleczu Ekstraligi. – Ale teraz są na drugiem miejscu – argumentowała dyrektor Wydziału Sportu UMŁ.
A różnicę między dotacją dla koszykarskich ŁKS i Widzewa tłumaczy tak: – Błędem jest porównywanie koszykarek z koszykarzami. Liga są inne, choćby w męskiej jest więcej drużyn. Porównywaliśmy koszykarki. I choć Widzew awansował, a ŁKS nie, to są na podobnym poziomie, a nawet z przewagą ŁKS Koszykówka Kobiet [w trakcie sezonu wygrał z Widzewem – przyp. red.] – twierdzi dyrektor Górska-Han, a na zwrócenie uwagi, że jednak Widzew zagra w najwyższej lidze, rozkłada ręce. – Budżet mieliśmy taki, jaki był i nie daliśmy rady więcej dla MUKS zrobić. Będziemy starać się o więcej środków.
Bezpłatna rehabilitacja dla Łodzian. Bez kolejek i skierowania
W MUKS Widzew nie kryją rozczarowania. W koszykówce kobiet nie jest łatwo pozyskać pieniądze, więc mocno liczono na równe traktowanie drużyn. Dotacja z miasta miała być ważnym punktem budżetu Łodzianek.
– Jestem zaskoczony kwotą wsparcia dla wracających do ekstraklasy koszykarek Widzewa. Z roku na rok słyszę jak miasto mówi, że przeznacza na sport coraz więcej, tymczasem nasze wsparcie jest dużo niższe od tego jakie mieliśmy w latach 2016-2020. Realia finansowe trochę się od tamtego czasu zmieniły. Uważam, że koszykówka kobiet nie jest traktowana fair – mówi Tomasz Sadłecki, prezes MUKS. – Różnica miejskiego finansowania między koszykówka męska a kobiecą jest większa niż różnica między piłka nożna męska i kobiecą, a dodatkowo w koszykówce to Widzew jest klubem ekstraklasowym.
