Widzew Łódź przegrał u siebie z Koroną Kielce 1:2 i doznał pierwszej porażki pod wodzą Aleksandara Vukovicia na własnym stadionie. Serbski trener po meczu nie krył złości i wprost przyznał, że wynik jest dla niego nie do przyjęcia.
Widzew stracił prowadzenie i przegrał pierwszy raz w Łodzi
Do starcia z Koroną Widzew podchodził w dobrych nastrojach – łodzianie wygrali wcześniej w Białymstoku i wracali na własny obiekt, gdzie za kadencji Vukovicia jeszcze nie przegrywali. Passa się jednak skończyła. Drużyna szybko objęła prowadzenie, ale Korona odpowiedziała dwoma trafieniami po stałych fragmentach gry i zwycięstwo zabrała ze sobą do Kielc.
Trener nie owija w bawełnę
Na pomeczowej konferencji Vuković nie szukał usprawiedliwień. Podkreślił, że zespół zamiast zrobić krok naprzód, cofnął się w rozwoju.
„Zamiast kroku do przodu zrobiliśmy coś odwrotnego. To nie jest do zaakceptowania” – powiedział trener Widzewa.
Szkoleniowiec przyznał, że początek meczu był bardzo dobry, ale drużyna zbyt łatwo oddała przewagę i w końcówce grała nerwowo.
„Za łatwo straciliśmy prowadzenie. Pojawiła się nerwowa gra. Nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, żeby wygrać ten mecz, a przeciwnik to wykorzystał” – dodał Vuković.
Mimo porażki trener zapewnił, że wiara w zespół pozostaje niezachwiana, bo w kilku momentach meczu Widzew pokazał, że stać go na więcej.
Kadrowe problemy przed kolejnym meczem
Vuković odniósł się też do zmian w składzie. Mario Garcia zagrał solidne spotkanie, ale pod koniec zabrakło mu sił. Większe wątpliwości budzi stan Jusufa Gazibegovicia, który czeka na wyniki badań i najpewniej opuści kilka najbliższych dni treningowych. Paulinho spędził na boisku zbyt mało czasu, by ocenić jego dyspozycję.
