Na przejeździe kolejowo-drogowym przy ulicy Edwarda w Łodzi doszło do sytuacji zagrażającej życiu pasażerów. Kierowca miejskiego autobusu wjechał na tory mimo czerwonego światła, a chwilę później na dach pojazdu opadły rogatki. Wśród podróżnych wybuchła panika.
Czerwone światło i zablokowany przejazd
Do zdarzenia doszło, gdy autobus przekroczył linię przejazdu już po włączeniu sygnału świetlnego zabraniającego wjazdu. Pojazd zatrzymał się dokładnie w strefie zagrożenia, między opuszczonymi rogatkami. Dla pasażerów oznaczało to kilka sekund niepewności, czy w każdej chwili nie nadjedzie pociąg.
Kierowca mógł cofnąć autobus
Z nagrania wynika, że kierowca miał możliwość wycofania pojazdu. Samochód jadący za autobusem zostawił wystarczająco dużo miejsca na taki manewr. Mimo to autobus pozostał na miejscu, a rogatki zamknęły się nad jego dachem. To właśnie ten moment wywołał najwięcej emocji wśród świadków zdarzenia.
Pasażerowie sami opuścili autobus
Widząc zagrożenie, część podróżnych nie czekała na decyzję kierowcy. Zaczęli w pośpiechu opuszczać pojazd, wysiadając w bezpośrednim sąsiedztwie torów kolejowych. To dodatkowo zwiększyło ryzyko, bo osoby na przejeździe same znalazły się w niebezpiecznej strefie.
Eksperci przypominają: rogatkę można wyłamać Autobus MPK utknął pod rogatkami narażając zdrowie i życie pasażerów❗
Specjaliści od bezpieczeństwa ruchu podkreślają, że rogatka nigdy nie powinna być traktowana jako przeszkoda nie do pokonania. W sytuacji zagrożenia życia kierowca ma prawo, a wręcz obowiązek, przejechać przez nią lub ją wyłamać, byle tylko jak najszybciej opuścić strefę niebezpieczną.
Na przejeździe kolejowo-drogowym przy ul. Edwarda w Łodzi kierowca miejskiego autobusu wjechał na przejazd po włączeniu czerwonego światła na sygnalizatorze. Kierowca zatrzymał się w strefy zagrożenia, a na… pic.twitter.com/Pfxh1jFhJe— PLK SA (@PKP_PLK_SA) September 11, 2026
