Watra pokonała KTS Weszło! ŁKS i Widzew też wygrały. Tylko Pelikan bez zwycięstwa

Filip Kijewski
Filip Kijewski

Warta Sieradz pokonała na wyjeździe lidera ligi, KTS Weszło. Lechia Tomaszów Mazowiecki, Widzew II i ŁKS II również wygrały swoje mecze. Tylko Pelikan Łowicz bez sukcesu. Grała Betclic 3 liga.

Efekt nowej miotły?

Mecz z KTS Weszło był debiutem Piotra Łęczyńskiego na ławce trenerskiej Warty. Nowy szkoleniowiec nie przeprowadził rewolucji w składzie. Natomiast zespół zagrał odważniej, bardziej ofensywnie, a przy tym konsekwentnie w obronie. Sieradzanie pierwsi stworzyli sobie sytuację w tym meczu. W 5 minucie Piotr Mielczarek uderzał zza pola karnego, lecz piłka minimalnie minęła słupek. KTS odpowiedziało w 11, lecz mocny strzał głową, efektownie obronił Mateusz Żyła. Warta nadal próbowała uderzeń z dystansu, lecz strzały Miłosza Kurowskiego i Bartłomieja Kręcichwosta nie miały odpowiedniej mocy i precyzji. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze wykonywali dwa rzuty rożne, które wywołały sporo zamieszania w obronie Warty, lecz niebezpieczeństwo zostało w końcu zażegnane. Druga część meczu znakomicie rozpoczęła się dla sieradzan. W 49 minucie, dośrodkowanie Pawła Mocnego przejął w polu karnym Piotr Mielczarek. Ominął zwodem obrońcę, po czym oddał mocny strzał z kilkunastu metrów, który znalazł drogę do bramki. Po zdobyciu gola, goście kontrolowali przebieg meczu. Grali bardzo uważnie w obronie, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie dogodnych sytuacji. W ofensywie nadal próbowali straszyć bramkarza Weszło strzałami z dystansu, lecz nie były to zbyt wartościowe uderzenia.
KTS Weszło Warszawa – Warta Sieradz 0:1 (0:0)

Szalona końcówka w Łowiczu

Mecz między Pelikanem Łowicz, a rezerwami Wisły Płock był bardzo emocjonujący. Na całej przestrzeni spotkania, obie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji do strzelenia bramek. Te jednak zaczęły padać dopiero w 86 minucie, a decydującą zdobyli płocczanie w ostatniej akcji.
Już w 5 minucie Pelikan stanął przed szansą otworzenia wyniku. Sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Jednak strzał Patryk Pietrzaka obronił bramkarz gości. Gospodarze nadal atakowali, lecz ich akcje likwidowali obrońcy, a strzały bronił bramkarz Wisły. Płocczanie również mieli swoje okazje. Dwa razy obijali słupki bramki Pelikana, a raz piłka zatrzymała się na poprzeczce. W 68 minucie Wisła uzyskała rzut karny. Tym razem jednak to bramkarz gospodarzy, Mateusz Włazłowski popisał się udaną interwencją. Kiedy wydawało się już, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, zaczęła się kanonada. W 86 minucie, po rzucie rożnym dla Wisły, obrońca Pelikana, Kamil Niewiadomski popisał się precyzyjnym strzałem głową … do własnej bramki. Gospodarzom udało się wyrównać 2 minuty później. Po dośrodkowaniu z lewej strony, Maksym Czekała wpakował piłkę do bramki. Niestety, tego dnia piłka meczowa należała do gości. W doliczonym czasie gry wywalczyli rzut rożny, po którym gola głową zdobył Adrian Bielka. Sędzia dał znak, że bramka została strzelona prawidłowo, po czym zakończył spotkanie.
Pelikan Łowicz – Wisła II Płock 1:2 (0:0)

Przełamanie Lechii

Po serii czterech spotkań bez zwycięstwa, piłkarze Lechii efektownie przełamali złą passę. Pokonali u siebie wicelidera rozgrywek – Wigry Suwałki. Gospodarze od początku ruszyli do ataku. Już w 2 minucie zza pola karnego, groźnie uderzył Marcin Pieńkowski. W 10 minucie ten sam zawodnik, dokładnym podaniem wyprowadził na pozycję sam na sam z bramkarzem Kacpra Popławskiego. Ten jednak uderzył nad poprzeczką. Zrehabilitował się pięć minut później. Dośrodkował wzdłuż bramki, a Miłosz Pawlusiński skierował piłkę do bramki. W kolejnych minutach znowu Pieńkowski i Popławski mieli szansę na podwyższenie wyniku, lecz nie trafiali do bramki. Goście tylko raz, w 27 minucie poważnie zagrozili bramce Lechii, lecz nic z ich starań nie wyszło. Po przerwie Lechia zadała kolejny cios. W 52 minucie Pieńkowski dośrodkował wzdłuż pola karnego. Obrońca Wigier, Oliwier Kucharski, próbując wślizgiem zatrzymać piłkę, skierował ją do własnej bramki. Goście już minutę później mieli szansę na zdobycie gola kontaktowego, lecz bramkarz Lechii, Piotr Komar popisał się udaną interwencją. Wigry przeszły do decydowanych ataków, ale obrona Lechii była tego dnia dobrze dysponowana i nie pozwoliła na wiele. Gospodarze ograniczali się do gry z kontry, lecz ich ataki nie przyniosły już rezultatów.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wigry Suwałki 2:0 (1:0)

Widzew wreszcie wygrał

Rezerwy Widzewa przerwały serię ośmiu spotkań bez wygranej. Pokonały pewnie Mławiankę na jej boisku. Pierwsza połowa nie dawała jednak nadziei na wygraną. Gospodarze raz po raz dochodzili do dobrych sytuacji. Do 30 minuty, cztery razy uderzali na bramkę Widzewa.. Łodzianie tylko raz, w 34 minucie zagrozili bramce Mławianki za sprawą Adriana Waliszka. Po przerwie początkowo obraz gry nie uległ zmianie. To gospodarze byli stroną przeważającą . Tymczasem Widzew niespodziewanie zdobył gola. W 66 minucie, Daniel Gryzio precyzyjnie uderzył w prawy róg. Cztery minuty później, gospodarze sami strzelili sobie bramkę. Kacper Zieliński podawał piłkę do bramkarza. Ten, przy próbie wybicia nie trafił w nią i futbolówka wtoczyła się do bramki. Widzew zaczął przeważać. W 79 minucie Daniel Tanżyna strzałem głową podwyższył na 3:0. W 90 minucie gospodarze uzyskali honorowe trafienie. W doliczonym czasie gry, ponownie Gryzio, ustalił wynik meczu.
Mławianka Mława – Widzew II Łódź 1:4 (0:0)

Nerwówka na własne życzenie

Rezerwy ŁKS pokonały na własnym boisku Olimpię Zambrów. Po pierwszej połowie wydawało się, że łodzianie mają mecz całkowicie pod kontrolą. Jednak czerwona kartka doprowadziła do nerwowej końcówki.
Od początku spotkania ŁKS miał przewagę. Dążył do zdobycia bramki. Udało się to już w 11 minucie z pomocą obrońcy Olimpii, Adama Łazarskiego. Po rzucie rożnym wykonywanym przez ŁKS, skierował on głową piłkę do własnej bramki. Łodzianie nadal atakowali. W 20 minucie ponownie wykonywali rzut rożny. Po niecelnym strzale, piłkę dalekim wybiciem wyprowadził bramkarz. ŁKS ją przejął. Trafiła do Jakuba Leśniewskiego, który obsłużył dokładnym podaniem Alana Siwka, a ten strzałem w długi róg podwyższył wynik. W 40 minucie ponownie rzut rożny dał łodzianom kolejną bramkę. Do wybitej przez obrońców piłki dopadł Szymon Frakowski i pięknym uderzeniem zza pola karnego podwyższył wynik. Po przerwie ŁKS nie forsował już tempa, natomiast goście zaczęli coraz mocnie atakować. W 68 minucie zaczęły się kłopoty. Wychodzącego na czystą pozycję napastnika Olimpii, sfaulował Mikołaj Kotarba. Zawodnik został ukarany czerwoną kartką, osłabiając tym samym zespół. Goście zwietrzyli swoją szansę i przeszli do zdecydowanych ataków. W 75 minucie w zamieszaniu podbramkowym zdobyli kontaktowego gola. W 86 minucie z kolei sędzia podyktował rzut karny dla Olimpii. Strzelec pierwszej bramki, Mateusz Kempski nie pomylił się i tym razem. Na szczęście było to wszystko, na co pozwolili piłkarze ŁKS przeciwnikowi.
ŁKS II Łódź – Olimpia Zambrów 3:2 (3:0)

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *