Dziś w Głogowie o 17:30 rozpocznie się mecz barażowy o awans do PKO BP Ekstraklasy, pomiędzy Chrobrym, a ŁKS. Główną stawką będzie promocja do spotkania finałowego, które odbędzie się w niedzielę.
Trudny sezon
To był długi i trudny sezon, pełen wahań nastrojów. Niestety, częściej upadków niż wzlotów.
Po rozbudzającym nadzieje okienku transferowym, latem 2025, wielu kibiców spodziewało się sezonu, w którym ŁKS zdominuje ligę. Co najwyżej drużyny z Krakowa mogłyby mam dorównywać. Rzeczywistość okazała się jednak smutna. W składzie było zbyt wielu zawodników, którzy przyszli się tu odbudować, a zbyt mało, takich, którzy wzięliby na swoje barki odpowiedzialność za wynik. Dodatkowo, trener Grabowski nie potrafił wykorzystać w pełni materiału, który posiadał. Oddanie na wypożyczenie Terleckiego, czy zesłanie do rezerw Hinokio, pokazuje, że niewłaściwie oceniał niektórych zawodników. Dopiero Grzegorzowi Szoce, udało się poukładać drużynę tak, że zaczęła grać zgodnie z oczekiwaniami kibiców. Choć i jemu zdarzały się wpadki, jak porażka z GKS Tychy, czy Puszczą. Do tego jeszcze dochodziły problemy z murawą Stadionu Króla, która przeszkadzała w grze. Na szczęście, na koniec udało się osiągnąć plan minimum, czyli udział w barażach.
Czy są szanse?
Chrobry Głogów zajął w rozgrywkach ligowych czwarte miejsce, ŁKS – piąte. Dlatego też, łodzianie muszą rozgrywać swój mecz na wyjeździe. W rozgrywkach ligowych, dwa razy okazała się lepsza drużyna z Głogowa, wygrywając u siebie 2:1, a w Łodzi 3:1. W obu spotkaniach była wyraźnie lepsza. Tylko w pucharze Polski, ŁKS wygrał, co prawda po dogrywce, 5:3. Dodatkowym smaczkiem spotkania jest to, że w zespole Chrobrego występuje trzech zawodników, których ŁKS oddał bez większego żalu. Są to: Dawid Arndt, Kelechukwu Ibe-Torti i Piotr Janczukowicz. Im na pewno nie zabraknie motywacji do gry przeciw dawnej drużynie. W ŁKS natomiast występuje Mateusz Lewandowski, który jeszcze w poprzednim sezonie strzelał bramki dla Chrobrego. Pocieszające jest to, że w rundzie wiosennej, łodzianie sprawiali jednak lepsze wrażenie niż Chrobry i w zasadzie nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów na boiskach przeciwnika.
Kłopoty kadrowe
W ostatnim meczu ligowym zabrakło na boisku Andreu Arasy. Jego brak byłby olbrzymim osłabieniem w walce o awans. Prawdopodobnie jednak, udało się zaradzić jego problemom zdrowotnym i zawodnik będzie do dyspozycji trenera Szoki. Pozostaje pytanie, czy w pełnym wymiarze, czy też tylko jako zmiennik?
W spotkaniu z Górnikiem Łęczna, kontuzji doznał Artur Craciun. Prawdopodobnie jest to uraz mięśniowy, więc nie zobaczymy już w tym sezonie na boisku reprezentanta Mołdawii. Dobrą zmianę dał za niego Łukasz Więch, a na ławce pojawił się po kilku tygodniach przerwy Maksymilian Pingot. Jest więc nadzieja, że linia obrony nie straci zbytnio na wartości. Pozostali zawodnicy powinni być gotowi do gry.
Co dalej?
Nie jest to dobry czas dla kibiców wielosekcyjnego ŁKS. Trzy sekcje ubiegały się tej wiosny o awans do swoich najwyższych klas rozgrywkowych. Dwadzieścia dni temu, w finale poległy koszykarki ŁKS. Wczoraj w piątym meczu finału play-off, koszykarze ŁKS CoolPack porzegnali się z marzeniami o najwyższej lidze. Choć w tym przypadku, podobno działacze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na piłkarzach spoczywa więc ciężar sprostania marzeniom kibiców. Jednak jeśli dziś przegrają, sezon kończy się dla nich. Natomiast jeżeli pokonają Chrobrego, w niedzielę o 20:45 przystąpią do najważniejszego finału. Tylko gdzie?
Drugą parę baraży tworzą Wieczysta Kraków i Polonia Warszawa. Jeśli wygrają krakowianie, mecz odbędzie się na stadionie Wisły. Jeżeli górą będzie Polonia, finał rozegrany będzie w Łodzi, na Stadionie Króla. Widać, że w ŁKS panuje optymizm, bo już w poniedziałek łodzianie wystąpili o organizację imprezy masowej i otwarcie kolejnych sektorów na trybunach.
My także miejmy wiarę, że w niedzielny wieczór spotkamy się na stadionie przy al. Unii Lubelskiej 2, aby wspólnie świętować awans.
