Unia Skierniewice o krok od niespodzianki. Niestety nie starczyło sił

SW
SW

Do dziewięćdziesiątej minuty, grająca od niemal godziny w osłabieniu Unia, remisowała z faworyzowaną Polonią Warszawa 1:1. Niestety, wtedy to warszawianie dopięli swego i strzelili drugiego gola. Dziesięć minut później dobili beniaminka i ostatecznie wygrali 3:1.

Prowadzenie na wyjeździe

Polonia była faworytem tego meczu. Od początku też prowadziła grę i stworzyła dwie bardzo bardzo groźne sytuacje pod bramką Unii, w 4 i 22 minucie. Jednak to goście cieszyli się z prowadzenia. W 37 minucie, Unia wykonywała rzut wolny podyktowany za faul na Kamilu Stabille.
Po dośrodkowaniu i strzale głową, bramkarz Polonii interweniował bardzo nieporadnie. Na linii bramkowej do piłki dopadł Stabiłło i umieścił ją w siatce.

Początek kłopotów

Zawodnicy Unii tylko przez 3 minuty cieszyli się z prowadzenia, zanim zaczęły się kłopoty. W 40 minucie spotkania, Bartosz Bida brutalnie sfaulował obrońcę Polonii, Pawła Olszewskiego. Sędzia nie miał wątpliwości i od razu pokazał czerwoną kartkę. Przez pozostałe 50 minut Unia musiała grać w dziesiątkę. Prowadzenie udało się utrzymać tylko do 55 minuty. Dwie minuty wcześniej kolejny faul, tym razem w obrębie pola karnego spowodował, że sędzia musiał zarządzić rzut karny. Na gola zamienił go Dave Gnaase.

Heroiczna obrona

Polonia cały czas była w natarciu, lecz Unia dzielnie i co najważniejsze rozważnie się broniła. Gospodarze nie potrafili sobie stworzyć żadnej klarownej sytuacji. Kiedy w sercach kibiców ze Skierniewic zaczęła rodzić się nadzieja, na dowiezienie korzystnego rezultatu do końca, nadeszła 90 minuta. Piłka, po dośrodkowaniu z lewej strony, przeleciała pomiędzy wszystkimi obrońcami, którzy nie zdołali jej zatrzymać. Po drugiej stronie pola bramkowego dopadł do niej Ernest Terpiłowski i uderzył pod poprzeczkę. Dziesięć minut później, w ostatniej akcji meczu Simon Skrabb podwyższył wynik. Mimo ambitnej postawy, Unia udała się w krótką podróż do domu bez punktów.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *