Przełamanie rezerw ŁKS-u. Widzew II nadal w czołówce

SW
SW

Rezerwy ŁKS zdobyły wreszcie pierwsze punkty w rozgrywkach Betclic III Ligi, pokonując ŁKS Łomża. Pelikan Łowicz po obiecującym starcie, obniża loty. Lechia Tomaszów Mazowiecki wywiozła cenny punkt z Białegostoku. Rezerwy Widzewa, podobnie jak pierwsza drużyna, poszły na wymianę ciosów. Tylko że w tym przypadku, to łodzianie byli skutecznejsi.

Wreszcie!

Druga drużyna ŁKS zdobyła wreszcie pierwsze punkty w tym sezonie. Radość trochę tonuje fakt, że łódzka młodzież wykazała się skutecznością dopiero, kiedy na boisku pojawili się zawodnicy z ekstraklasową przeszłością. Nie zawsze przecież będzie można z nich skorzystać. Bez ich udziału, znowu zapowiadały się kłopoty.
ŁKS II otworzył wynik spotkania. Sebastian Sopel, uderzeniem zza pola karnego pokonał bramkarza gości. Łodzianie kontrolowali przebieg I połowy do 37 minuty, kiedy to goście, dwójkową akcją zdobyli swojego gola. W ciągu następnych 8 minut dołożyli jeszcze dwie bramki i widmo porażki zaczęło ponownie zaglądać w oczy piłkarzom rezerw. W przerwie trener dokonał jednak dwóch zmian. Na boisku pojawili się: Mateusz Kupczak i Fabian Piasecki. Rutynowani zawodnicy uspokoili grę i dodali jej jakości. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 49 minucie Adrian Jurkiewicz zdobył kontaktowego gola. Pięć minut później, Fabian Olejniczak doprowadził do wyrównania. Łodzianie nadal byli w natarciu. Piasecki miał dwie dogodne sytuacje, nie zakończone bramkami. Wreszcie w 84 minucie, Wiktor Rzemyszkiewicz wykończył zespołową akcję celnym strzałem.
ŁKS II Łódź – ŁKS Łomża 4:3 (1:3)

Cenny punkt Lechii

Lechia Tomaszów Mazowiecki grała na wyjeździe z rezerwami Jagiellonii Białystok. Pierwsza połowa meczu była wyrównana. Żadna z drużyn nie potrafiła wyrobić sobie znaczącej przewagi. Po zmianie stron, to Lechia zaczęła nadawać ton grze. Jednak ani Popławski, ani Racis, mimo dogodnych sytuacji, nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy. Niespodziewanie, to Jagiellonia objęła prowadzenia. W 71 minucie Adrian Duchnowski przepchnął się w polu karnym i zdobył bramkę strzałem głową. Lechia nadal naciskała, ale była nieskuteczna. W 87 minucie, Daniel Chwiałkowski wyszedł na czystą pozycję, lecz został sfaulowany przez niedawnego strzelca bramki. Duchnowski został ukarany czerwoną kartką i musiał opuścić boisko. Lechia natychmiast wykorzystała sytuację. Do rzutu wolnego podszedł Marcin Pieńkowski i pięknym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Jagiellonia II Białystok – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:0)

Pelikan obniża loty

Po obiecującym początku sezonu, piłkarze Pelikana nie potrafili rozstrzygnąć na swoją korzyść trzeciego, kolejnego meczu. Tym razem przegrali w Ząbkach. Zaczęło się dla gości dobrze. W 14 minucie jeden z zawodników Pelikana został sfaulowany w polu karnym przeciwnika. Paweł Gierach pewnie wykorzystał rzut karny. Niestety później zawodnicy Pelikana niezbyt dobrze radzili sobie z pressingiem stosowanym przez gospodarzy. Często tracili piłkę już na swojej połowie boiska. Do przerwy utrzymywał się jednak korzystny dla łowiczan wynik. W drugiej połowie napór gospodarzy przyniósł rezultaty. Najpierw, w 61 minucie wysoki obrońca Ząbkovii Maciej Kencel, uzyskał strzałem głową remis. Natomiast w 78 minucie Daniel Papazjan okazał się być najszybszym w polu karnym Pelikana i „szczupakiem” zdobył zwycięskiego gola.
Ząbkovia – Pelikan Łowicz 2:1 (0:1)

Kłopoty Warty

Mimo dobrego początku meczu, Warta Sieradz przegrała na wyjeździe ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Zdaniem zwolenników sieradzan, w 8 minucie zostali oni ewidentnie skrzywdzeni przez sędziego. Szymon Pietrzak został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza, jednak arbiter nie przyznał gościom karnego. W 30 minucie Warta cieszyła się z prowadzenia. Piela płasko dośrodkował. Bartłomiej Kręcichwost bez przyjmowania, skierował piłkę do siatki. Niestety sieradzanie nie wykazali należytej koncentracji na początku drugiej połowy. Już w 16 sekundzie stracili bramkę. Napastnik Świtu uciekł obrońcom i przelobował próbującego interweniować bramkarza. W 54 minucie goalkeeper Warty popełnił błąd. Po wycofaniu piłki przez obrońców, Zelenśkyj pozwolił ją sobie odebrać i stracił bramkę. Warta rzuciła się do odrabiania strat, jednak strzały Swędrowskiego, Pieli i Kręcichwosta nie osiągnęły celu. Goście reklamowali jeszcze faul na Ślęzaku w polu karnym Świtu, ale to ich ukarał sędzia, pokazując żółtą kartkę ławce rezerwowych Warty.
Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Warta Sieradz 2:1 (0:1)

Tak się to robi

Rezerwy Widzewa jakby chciały pokazać pierwszej drużynie, jak wygrywać w szalonym meczu, w którym pada mnóstwo bramek. Łodzianie dwukrotnie gonili w Zambrowie wynik i dwa razy także wychodzili na prowadzenie. Ostatecznie to oni zrobili to skutecznie.
Mecz z Olimpią rozpoczął się od prowadzenia gospodarzy. W 14 minucie Jakimiuk pokonał Franciszka Golańskiego. Cztery minuty później, Daniel Gryzio dobił strzał Mikołaja Czerniatowicza i wyrównał wynik. Po kolejnych trzech minutach, ten drugi poprawił celność i wyprowadził Widzew na prowadzenie. Do końca I połowy łodzianie mieli przewagę, jednak nie potrafili udokumentować jej kolejnymi bramkami. Druga część meczu rozpoczęła się źle dla Widzewa. Już w 47 minucie łodzianie stracili bramkę, po strzale Jakimiuka zza pola karnego. W 59 minucie zawodnik ten zaliczył asystę przy golu zdobytym przez Mensaha. Widzew znowu przegrywał. W 65 minucie łodzianie szczęśliwie wyrównali. Strzał Przybułka odbił się od obrońcy Olimpii i piłka wpadła do bramki gospodarzy. Obie drużyny dążyły do zdobycia decydującego gola. Sztuka ta udała się Widzewowi. W 85 minucie zawodnik rezerwowy, Paweł Kołodziejczyk otrzymał podanie od Sołtysińskiego i pokonał bramkarza gospodarzy.
Olimpia Zambrów – Widzew II Łódź 3:4 (1:2)

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *