Andi Zeqiri jednak nie opuści Widzewa Łódź. Jego przenosiny do belgijskiego Standardu Liège rozsypały się w ostatniej chwili, choć napastnik zdążył już polecieć do Belgii, by dopiąć formalności. Szwajcarski snajper od tygodni nie mieści się w planach trenera Aleksandara Vukovicia. Klub szukał więc dla niego nowego pracodawcy i wydawało się, że sprawa jest na dobrej drodze.
Zabrakło jednego ruchu w Belgii
Cały transfer opierał się na innym ruchu kadrowym w Standardzie. Belgowie planowali sprzedać Dennisa Eckerta do tureckiego Gençlerbirliği, a zwolnione w ten sposób miejsce w składzie miał zająć właśnie Zeqiri. Strony były bliskie porozumienia, jednak w ostatniej chwili do rozmów wkroczyli agenci Eckerta. Ich interwencja sprawiła, że wcześniejsze ustalenia straciły moc i transfer do Turcji upadł. Bez wyjścia Eckerta ze Standardu nie było też miejsca dla Zeqiriego. Klub z Liège wycofał się więc z pomysłu sprowadzenia Szwajcara.
Zeqiri wraca do Łodzi
Napastnik wyleciał do Belgii w czwartek, licząc na sfinalizowanie dwuletniego wypożyczenia. Ostatecznie musi jednak wrócić do Polski, choć w Widzewie i tak nie ma dla niego miejsca w planach szkoleniowca. Do końca okna transferowego może jeszcze pojawić się inny klub zainteresowany Eckertem, co ponownie otworzyłoby drogę do rozmów o Zeqirim. Na razie jednak temat jego wyjścia z Widzewa wraca do punktu wyjścia. Zeqiri trafił do Łodzi rok temu z belgijskiego Genku za dwa miliony euro. W barwach Widzewa zagrał 28 razy, strzelił trzy gole i zaliczył jedną asystę.
