Andi Zeqiri miał w tym tygodniu pożegnać się z Widzewem Łódź i przenieść się do Standardu Liège. Napastnik poleciał już do Belgii, ale cała transakcja niespodziewanie utknęła w martwym punkcie.
Widzew chciał się pozbyć napastnika
Władze Widzewa jeszcze latem zdecydowały, że 27-letni Szwajcar nie ma miejsca w drużynie. Sportowo klub jasno dał do zrozumienia, że liczy na jego odejście, a chętny znalazł się szybko. Zgłosił się Standard Liège, który szukał zawodnika na pozycję napastnika i chciał sprowadzić Zeqiriego na dwuletnie wypożyczenie.
Wyjazd na testy medyczne i nagła przeszkoda
Zeqiri poleciał do Belgii, by przejść testy medyczne i dopiąć formalności. Standard chciał w ten sposób zastąpić Dennisa Eckerta, którego planował sprzedać do tureckiego Gençlerbirliği. Problem w tym, że turecki klub w ostatniej chwili wstrzymał rozmowy w sprawie Eckerta. Bez jego odejścia Belgowie nie mają w kadrze miejsca na kolejnego napastnika, więc transfer Zeqiriego stanął w miejscu.
Co dalej z przyszłością zawodnika
Wszystko zależy teraz od Gençlerbirliği i tego, czy turecki klub wróci do rozmów ws. Eckerta. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, Standard może wycofać się z transferu Zeqiriego, a ten wróci do Łodzi mimo wcześniejszych zapowiedzi klubu o jego sprzedaży. Kluby mają niewiele czasu na rozwiązanie sytuacji, a kolejne informacje w tej sprawie mogą pojawić się już w najbliższych godzinach.
