Dwie asysty Mario Garcii, bramki Sebastiana Bergiera i Frana Alvareza, a do tego świetna gra w bramce Bartłomieja Drągowskiego – bohaterów w Widzewie w meczu z Jagiellonią Białystok nie brakowało. Łodzianie wygrali pierwszy raz na wyjeździe od 14 lutego.
Dla dwóch zawodników Widzewa był to sentymentalny powrót do Białegostoku. Obaj mogliby użyć słów Jana Pawła II -„tu wszystko się zaczęło”. Zarówno Bartłomiej Drągowski, jak i Karol Świderski w Ekstraklasie zadebiutowali w Jagiellonii. W przypadku obu zawodników było to w 2014 roku. Obaj właśnie z białostockiego klubu wyjechali do zagranicznych klubów. A w 2026 roku wrócili do ekstraklasy. I mają pomóc w odbudowaniu Widzew na miarę sukcesów z połowy lat 90. XX wieku.
To jednak jak na razie Jagiellonia może być przykładem jak krok po kroku budować zespół, który jest w ligowej czołówce, a także dobrze spisuje się w europejskich pucharach.
KP Łódź znów najlepszy w Polsce! Czwarty tytuł mistrza kraju po siedmiu latach
Statystyki też nie były po stronie Łodzian. Nie wygrali na wyjeździe od siedmiu spotkań, a wszystkie sześć meczów z Jagiellonią pod wodzą trenera Adriana Siemieńca przegrali.
I początek spotkania należał do gospodarzy. Wyprowadzili kilka szybkich ataków, choć nie udało im się ich sfinalizować. W 15. minucie Drągowski zaprezentował się ze świetnej strony. Najpierw nogą odbił strzał Jesusa Imaza, a za chwilę dobitkę Kajetana Szmyta.
Jagiellonia przeważała, a Widzew nie potrafił stworzyć realnego zagrożenia. Trzy strzały w pół godziny, z czego dwa niecelne, a trzeci po rykoszecie łatwo złapał Sławomir Abramowicz. Najlepszą okazję Łodzianie mieli w 37. minucie. Wtedy po rzucie rożnym lekko uderzył Sebastian Bergier, a piłkę sprzed linii bramkowej wybił Youssouf Sylla. Tuż przed przerwą kolejny raz wykazał się Drągowski, który odbił strzał Szmyta.
Bardzo dobry występ młodych piłkarzy PSV Łódź na Dana Cup 2026
Po wznowieniu gry lepiej zaczęli Białostoczanie. Widzewiacy liczyli jednak na stałe fragmenty. I w 52. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mario Garcii Bergier wygrał walkę fizyczną z rywalem i goście objęli prowadzenie. Używając terminologii bokserskiej pierwszy cios zamroczył rywala, bo za chwilę wyprowadzili drugi. Fran dostał długie podanie od Garcii, dokładnie przymierzył i było 2:0.
Jagiellonia nie poddała się i walczyła o odwrócenie losów spotkania. Nie grała jednak już tak dobrze jak przez 50 minut spotkania. Po rzucie rożnym w 74. minucie doszło do zderzenia dwóch zawodników. Dużo bardziej ucierpiał Przemysław Wiśniewski, na boisku pojawiły się nosze, ale stoper podniósł się z ziemi. Tyle że zmienił go Mateusz Żyro. Sam zawodnik był rozczarowany zmianą, rzucił butelką, kopnął w przenośną lodówkę, ale usiadł na ławce.
Gospodarze do końca walczyli i próbowali. Ponownie świetnie bronił Drągowski m. in. strzały Nika Preleca. Sędzia doliczył dziesięć minut i Jagiellonia miała okazje (Prelec trafił w poprzeczkę, Lozano w środek bramki). Widzew jednak przetrwał i wygrał pierwszy raz na wyjeździe od 176 dni.
