Prokuratura w Łodzi ujawniła kolejne szczegóły dramatu z udziałem niemowlęcia, które trafiło do szpitala z licznymi złamaniami. Śledczy nie mają wątpliwości – dziecko padło ofiarą przemocy ze strony własnej matki.
Co ustalili śledczy
Z opinii biegłego lekarza wynika, że u chłopca doszło do złamania kości ręki oraz kości udowej. Lekarze stwierdzili też liczne sińce i otarcia w okolicy barku. Obrażenia jednoznacznie wykluczyły wersję o przypadkowym urazie podczas przewijania, którą pierwotnie przekazał ojciec dziecka.
31-letnia kobieta usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą nieporadną oraz spowodowania obrażeń ciała. Grozi jej do 10 lat więzienia.
Matka przyznała się do winy
Podczas przesłuchania kobieta złożyła wyjaśnienia. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak, do zdarzenia doszło w chwili silnej irytacji podczas ubierania dziecka – to wtedy matka miała użyć siły wobec rączek i nóżki niemowlęcia. Kobieta miała wyrazić żal z powodu swojego zachowania.
Sąd nie zgodził się na areszt
Prokuratura wnioskowała o tymczasowe aresztowanie kobiety, powołując się na grożącą jej surową karę oraz ryzyko utrudniania śledztwa. Sąd odrzucił jednak ten wniosek. Zamiast tego zastosowano wobec niej dozór policyjny.
Chłopiec, pierwsze dziecko kobiety, wciąż przebywa w szpitalu. O jego dalszym losie zdecyduje teraz sąd rodzinny. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Widzew.
