ŁKS traci fotel lidera. Szoka: „To było bardzo złe spotkanie”

SW
SW

ŁKS Łódź przegrał 0:2 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki w hicie kolejki Betclic 1. Ligi i stracił pozycję lidera tabeli. Po meczu trener Grzegorz Szoka nie szukał usprawiedliwień i otwarcie przyznał, że jego zespół zagrał bardzo słabo.

Bezbarwna pierwsza połowa

Obie drużyny przystępowały do spotkania z dorobkiem 15 punktów, więc stawka była wysoka. Na boisku zdecydowanie lepsza okazała się jednak Pogoń. Szoka po meczu ocenił, że jego zawodnicy w pierwszej połowie byli bierni i pozbawieni energii. Jak przyznał, to było bardzo złe spotkanie w wykonaniu Łodzian. Jedynym piłkarzem, który próbował ożywić grę ŁKS-u, był Julian Keiblinger, zszedł jednak z boiska z powodu urazu.

Nieskuteczny plan na pressing

Trener tłumaczył, że sztab przygotował konkretny pomysł na rozbicie pressingu gospodarzy, opartego na pięciu zawodnikach. ŁKS miał wychodzić spod niego, wykorzystując przestrzeń między liniami, a następnie atakować za plecami obrony rywala. Kluczową rolę mieli odgrywać Keiblinger oraz Lenard Szczygieł. Problem w tym, że zespół nie potrafił nawet poprawnie rozegrać piłki od tyłu i regularnie tracił ją już przy pierwszej fali pressingu.

Zmarnowana szansa z rzutu karnego

Po przerwie ŁKS dostał okazję do odwrócenia losów meczu. Artur Crăciun nie wykorzystał jednak jedenastki. Kilkanaście minut później rzut karny otrzymała Pogoń, a na gola zamienił go Bartosz Ciepiela. Szoka przyznał, że mimo kontrowersji wokół tej decyzji sędziego jego zespół przegrał zasłużenie, bo wygrywał zdecydowanie mniej pojedynków i walk o drugą piłkę niż rywal.

Trener podkreślił, że mimo dobrej pozycji w tabeli ŁKS ma jeszcze wiele do poprawy w każdej fazie gry. Dodał, że przerwa reprezentacyjna to dobry moment, by przeanalizować błędy i wrócić z lepszą wersją zespołu. Porażka oznacza, że łodzianie nie wykorzystali szansy na umocnienie się na pierwszym miejscu tabeli i przerwę spędzą w gorszych nastrojach, niż zakładali przed meczem.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *