Przemysław Wiśniewski po porażce ze Szwecją 1:3 przyznał, że celowo przestał kryć Viktora Gyökeresa przy trzecim golu. Obrońca Widzewa Łódź mówi, że tak uczono go we Włoszech.
Trzeci gol w 72. minucie
Reprezentacja Polski przegrała w Lidze Narodów na wyjeździe ze Szwecją 1:3. Walemark dośrodkował z prawej strony, a pozostawiony bez opieki Gyökeres bez problemu wykończył akcję.
Napastnik Arsenalu strzelił z bliska głową, przy dalszym słupku, i pokonał Marcina Bułkę. Był to moment, w którym Polacy wydawali się rozkręcać, a gospodarze wyprowadzili kolejny cios. Po tej bramce mecz był praktycznie rozstrzygnięty.
Wiśniewski początkowo pilnował Szweda jeden na jeden. W pewnym momencie odpuścił krycie i Gyökeres został sam.
„Świadomie go odpuściłem”
Obrońca nie zrzucał winy na innych i wyjaśnił swoją decyzję w rozmowie z Kanałem Sportowym. Powiedział, że zawodnik z prawej strony wchodził do środka, więc uznał, że Gyökeresa powinien przejąć wahadłowy.
- Świadomie go odpuściłem – powiedział Wiśniewski.
Stoper tłumaczył, że przy takiej sytuacji trudno mu szybko przerzucić się na pilnowanie zawodnika za plecami. Przyznał też, że w jego duecie z Mattym Cashem zabrakło rozmowy. - Trochę może zabrakło komunikacji w naszej dwójce – ocenił.
„Tak byłem uczony”
Wiśniewski odwołał się do swoich doświadczeń z Włoch, gdzie przez lata uczył się gry w obronie strefowej.
- Tak zawsze byłem uczony strefą – powiedział obrońca.
Jego zdaniem ustawienie było dobre, ale później coś zawiodło. Nie doprecyzował, co dokładnie.
