Kolegium Sędziów PZPN oficjalnie przyznało, że w sobotnim meczu Śląsk Wrocław – Widzew Łódź (3:3) powinien paść rzut karny dla gości. Błąd sędziego Marcina Kochanka i wozu VAR kosztował łodzian dwa punkty w końcówce spotkania.
Zamieszanie w doliczonym czasie
W piątej minucie doliczonego czasu gry doszło do starcia w polu karnym gospodarzy. Piłkarze obu drużyn walczyli o główkę po dośrodkowaniu, a w trakcie tej walki ręka obrońcy Śląska trafiła w twarz pomocnika Widzewa Emila Kornviga. Sędzia Marcin Kochanek nie zareagował i chwilę później zakończył mecz. Do monitora nie podszedł też arbiter VAR.
Kolegium Sędziów nie ma wątpliwości
Prezydium KS PZPN przeanalizowało sytuację i uznało decyzję o braku karnego za błędną. Jak tłumaczy związek, kontakt ręki z twarzą rywala nastąpił wcześniej niż walka o piłkę, a ułożenie ręki obrońcy nie stanowiło dopuszczalnej ochrony przed przeciwnikiem. Zdaniem PZPN kontakt z tak wrażliwą częścią ciała jak twarz był nieostrożny, co powinno skończyć się jedenastką dla Widzewa. Sędzia VAR powinien był skierować arbitra do monitora, by ten mógł jeszcze raz przeanalizować całe zdarzenie.
Trener Widzewa nie krył emocji
Po meczu głos zabrał trener Widzewa Aleksandar Vuković, wyraźnie poirytowany brakiem reakcji sędziów w ostatniej akcji. „Są ludzie bezkarni i ludzie, których można ukarać” – powiedział szkoleniowiec na pomeczowej konferencji.
Co grozi sędziemu?
Samo przyznanie błędu przez PZPN nie oznacza automatycznej kary dla Marcina Kochanka. Związek nie ujawnia publicznie szczegółowych sankcji wobec arbitrów, jednak z dotychczasowej praktyki wiadomo, że tego typu pomyłki zwykle przekładają się na niższe oceny obserwatorów, a w konsekwencji na czasowe odsunięcie sędziego od prowadzenia meczów najwyższej rangi.
Remis w Wrocławiu sprawił, że Widzew nie wskoczył na podium tabeli Ekstraklasy i pozostał na szóstym miejscu.
