Pierwsze Derby w III lidze. Pelikan w czubie tabeli

SW
SW

W III lidze odbyły się pierwsze w tym roku Derby województwa. Rezerwy ŁKS podejmowały Wartę Sieradz. Pelikan Łowicz wygrał drugi mecz z rzędu i już jest wiceliderem. Przedstawiamy przegląd wydarzeń na tym poziomie rozgrywkowym.

Rezerwy ŁKS coraz niżej

Drużyna ta nie może się otrząsnąć po spadku z Betclic II ligi. Przegrała na inaugurację sezonu, odpadła z pucharu Polski, a teraz uległa, w bądź co bądź prestiżowym meczu, zespołowi Warty Sieradz. Bramkę dla gości w 64 minucie zdobył Tomasz Swędrowski. Sieradzanie od 70 minuty grali w „dziesiątkę”, po czerwonej kartce dla bramkarza Marcina Żyły, za faul. Nawet to nie pomogło gospodarzom, mimo że w składzie ŁKS znaleźli się tak renomowani zawodnicy jak Serhij Krykun, czy Adrian Jurkiewicz. Co ciekawe, w II połowie na boisko wszedł Lenard Szczygieł, który niewiele pond godzinę wcześniej zagrał około 10 minut w meczu ŁKS – Chrobry.

Pelikan leci coraz wyżej

Pelikan Łowicz, wygrał na wyjeździe z Mławianką. Bramkę w 51 minucie meczu zdobył Maksymilian Czeczko. Bramkarz łowiczan Patryk Orzeł, w drugim meczu z rzędu obronił rzut karny. Pelikan znajduje się w tej chwili na drugim miejscu w tabeli, ustępując liderowi tylko różnicą bramek.

Widzew bez punktu

Rezerwy Widzewa, po rozgromieniu w pierwszej kolejce KS Troszyn, tym razem nie potrafiły ani razu pokonać bramkarza Ząbkovi. Co prawda Kuba Nawrocki raz umieścił piłę w bramce, ale sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną. Gola natomiast stracili nieszczęśliwie w 94 minucie meczu.

Lechia niestety stabilnie

Drugi mecz wyjazdowy i druga porażka w stosunku 2:1. Tym razem Lechia Tomaszów Mazowiecki uległa rezerwom Wisły Płock. Przez całą pierwszą połowę goście mieli przewagę, ale to gospodarze cieszyli się z bramki. W drugiej gra się wyrównała. Ale Lechia miała swoje szanse. W końcówce Wisła podwyższyła wynik. W 90 minucie po faulu w polu karnym, goście uzyskali gola. Skutecznym wykonawcą rzutu karnego był Kacper Popławski.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *