ŁKS cudem uratował remis w Gdyni. Zespół Grzegorza Szoki obudził się dopiero po stracie gola

Filip Kijewski
Filip Kijewski

Arka Gdynia – ŁKS Łódź 1:1. Piłkarze z Łodzi przegrywali po golu Filipa Walusia i mogli stracić kolejną bramkę, ale w końcówce wywalczyli rzut karny, który na gola zamienił Artur Craciun. To cenny punkt zdobyty na trudnym terenie.

Bezbramkowa pierwsza połowa i słupek Podlińskiego

Pierwsze 45 minut w Gdyni to przede wszystkim walka w środku pola. Gospodarze częściej mieli piłkę, ale bramkarz ŁKS-u Damian Węglarz nie musiał interweniować przy groźnych sytuacjach. Najbliżej gola byli goście. Tuż przed przerwą Karol Podliński uderzył głową w słupek, co było najgroźniejszą akcją całej pierwszej połowy.

Szybka strata gola i cudowna interwencja Węglarza

Drugą połowę ŁKS zaczął fatalnie. Już w 49. minucie Filip Waluś wykorzystał zamieszanie w polu karnym i pokonał Węglarza, dając Arce prowadzenie. Chwilę później zrobiło się jeszcze groźniej, bo Gutkovskis wyszedł sam na sam z bramkarzem ŁKS-u. Węglarz obronił jednak jego uderzenie, a dobitkę sprzed linii bramkowej wybił Krzysztof Fałowski. Gdyby nie ta interwencja, Łodzianie mogliby przegrywać już 0:2.

Karny Craciuna ratuje ŁKS

Im dłużej trwał mecz, tym mocniej ŁKS naciskał na bramkę Arki. W 83. minucie Karol Podliński sprytnie sprowokował faul Serafina Szoty w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Artur Craciun i pewnym strzałem w środek bramki ustalił wynik na 1:1. Chwilę później blisko gola był też Alan Siwek, ale jego strzał minął słupek.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *