Zobaczył otwarte auto z kluczykami w środku i postanowił się nim pochwalić. 33-letni mieszkaniec Łodzi ukradł lexusa wartego 180 tysięcy złotych, żeby zrobić wrażenie na znajomych. Szybko namierzyła go policja.
Okazja na parkingu
Do zdarzenia doszło 12 września przed jednym z łódzkich centrów handlowych. Mężczyzna spacerował po parkingu i zauważył luksusowego lexusa – drzwi były otwarte, a kluczyki tkwiły w stacyjce. Nie zastanawiał się długo. Wsiadł do auta i odjechał.
Zamiast jednak po prostu zniknąć z samochodem, 33-latek pojechał nim prosto do koleżanek. Chciał się przed nimi popisać zdobytym autem. Po krótkiej przejażdżce porzucił lexusa.
Szybka akcja policji
Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową. Przeanalizowali nagrania z monitoringu i na ich podstawie ustalili tożsamość sprawcy.
33-latka zatrzymano 17 września. Podczas przesłuchania przyznał się do kradzieży i opisał, jak doszło do całej sytuacji. Tłumaczył, że to była spontaniczna decyzja – zobaczył okazję i z niej skorzystał.
Grozi mu do 10 lat więzienia
Mężczyźnie postawiono zarzut kradzieży z włamaniem. Za ten czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Dalsze losy sprawy rozstrzygnie sąd.
