Widzew Łódź zapłacił za Osmana Bukariego rekordowe w historii Ekstraklasy 5,5 mln euro. Reprezentant Ghany rozegrał w Łodzi zaledwie osiem spotkań, nie strzelił gola i nie zanotował asysty. Latem wrócił na wypożyczenie do Crvenej zvezdy Belgrad. Aleksandar Vuković, trener, który odsunął go od składu, tłumaczy dziś, dlaczego nie mógł dłużej czekać na jego formę.
Debiut bez najdroższego piłkarza w historii ligi
Kiedy Vuković prowadził Widzew po raz pierwszy, w meczu z Lechem Poznań, Bukariego zabrakło nawet w kadrze meczowej. Łodzianie wygrali 2:1, a trener od razu zaznaczył, że przy doborze składu nie kieruje się metryką kontraktu ani ceną transferu. Jak sam mówił po tamtym spotkaniu, nie rozmawiał wcześniej z odstawionymi zawodnikami, tylko przekazał całej grupie, że przy wyborze jedenastki nie liczy się dla niego to, kto ile kosztował, tylko kto pomoże drużynie wygrywać. Kilka dni później dodał, że ma do dyspozycji dwudziestu trzech zdrowych zawodników i ktoś musiał zostać poza kadrą, zastrzegając, że nieobecność Bukariego nie oznacza jego końca w drużynie.
„Współczułem mu”. Vuković o presji po rekordowym transferze
Miesiące później, już po odejściu z klubu, Vuković wrócił do sprawy Bukariego w rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale Prawda Futbolu. Nie mówił o piłkarzu bez umiejętności. Przeciwnie – przyznał, że skrzydłowy dźwigał ciężar oczekiwań, którym trudno było sprostać.
„Współczułem Bukariemu, bo wiedziałem, że to nie jest tak słaby piłkarz” – mówił trener, dodając, że Ghańczyk został obarczony oczekiwaniami, którym nie mógł sprostać.
Inne warunki gry w Belgradzie niż w Łodzi
Vuković wskazywał też na różnicę między ligą serbską a polską. W Crvenej zvezdzie, klubie dominującym w swoim kraju, Bukari częściej grał na połowie rywala i miał więcej okazji do pojedynków sam na sam z obrońcami. W Widzewie trafił do zespołu, który wiosną walczył o utrzymanie i musiał grać znacznie bardziej defensywnie. Dla trenera liczył się bilans: gdyby Bukari regularnie strzelał i asystował, mógłby wybaczyć mu braki w grze bez piłki. Skrzydłowy takich liczb jednak nie dawał, a jednocześnie nie odciążał zespołu w defensywie, więc w drużynie walczącej o ligowy byt Vuković nie mógł dłużej na to czekać.
Bunt piłkarza i wypożyczenie do Belgradu
Latem Bukari sam zaczął zabiegać o zmianę otoczenia. Jak ujawnił dyrektor sportowy Widzewa Artur Płatek, piłkarz już w trakcie zgrupowania kilkukrotnie zgłaszał chęć odejścia i naciskał na transfer do klubu, w którym będzie grał regularnie. 16 lipca klub ogłosił roczne wypożyczenie do Crvenej zvezdy z opcją wykupu, choć kwoty ewentualnego transferu definitywnego nie podano. interia
Bukari znów strzela, Widzew liczy straty
W Serbii Bukari szybko wrócił do dawnej formy – zaliczył gole i asysty zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach. To jednak nie zmienia bilansu jego pobytu w Łodzi: zero bramek, zero asyst w ośmiu meczach za 5,5 mln euro. Teraz wszystko zależy od tego, czy Crvena Zvezda zdecyduje się skorzystać z opcji wykupu i czy Widzew odzyska choć część zainwestowanych pieniędzy.
