Odbyła się piąta kolejka Betclic 3 ligi. Dzięki drugiemu zwycięstwu z rzędu, rezerwy Widzewa awansowały na drugie miejsce w tabeli. Pelikan Łowicz i Lechia Tomaszów również plasują się wysoko. Druga drużyna ŁKS przegrała piąty mecz z rzędu i spadła na ostatnie miejsce w tabeli.
Klęska Warty
Jak piszą na stronie klubowej Warty Sieradz, Ząbkovia była pierwszym przeciwnikiem, po serii 36 spotkań, któremu „biało-zieloni” nie strzelili bramki. Do przerwy to gospodarze nadawali ton grze, jednak strzały Owczarka, Ślęzaka i Swędrowskiego były niecelne. Po przerwie nastąpiło feralne siedem minut, które odwróciło losy spotkania. Warta straciła pierwszą bramkę w 52 minucie po fatalnym wprowadzeniu piłki do gry przez bramkarza, Marcina Żyłę. Cztery minuty później, strzałem zza pola karnego, goście podwyższyli wynik. W 57 i 59 minucie mieli kolejne sytuacje, lecz ich strzały lądowały na słupku. Warta wreszcie otrząsnęła się z przewagi przeciwnika i przeszła do ofensywy. Niestety w 63 minucie straciła kolejną bramkę. Napór gospodarzy jednak nie ustawał. Gola próbowali zdobyć Piela, Sójka, Mielczarek, Ślęzak i Drzazga. Problem w tym, ze zupełnie zapomniano o obronie i kolejna kontra Ząbkovi zakończyła się bramką w 79 minucie.
Warta Sieradz – Ząbkovia 0:4 (0:0)
Wpadka Pelikana
Tylko tak można nazwać fakt osiągnięcia zaledwie remisu na własnym boisku z najsłabszą jak do tej pory drużyną III ligi, KS CK Troszyn. Mecz toczył się w dość niemrawym tempie. Wyglądało jakby drużyna Pelikana chciała osiągnąć sukces najmniejszym kosztem. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bezbramkowym. W drugiej, już w 53 minucie, Paweł Gierach piękną, indywidualną akcją po skrzydle i strzale w „długi róg” otworzył wynik. Tylko, że gospodarze nie poszli za ciosem i dalej grali dość powolnie. Tymczasem goście niespodziewanie wyrównali w 81 minucie. W tym momencie akcje Pelikana nabrały nieco na szybkości, ale nie wystarczyło już czasu, ani umiejętności, aby strzelić decydującą bramkę.
Pelikan Łowicz – KS CK Troszyn 1:1 (0:0)
Widzew (wice)liderem
Rezerwy Widzewa już do przerwy praktycznie rozstrzygnęły losy spotkania z Polonią Lidzbark Warmiński. W drugiej minucie sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy po faulu na Knapku. Po raz drugi w tym sezonie bramkę z „jedenastki” zdobył Szymon Sołtysiński. Następnie, przez czterdzieści minut, pomimo okazji z obu stron, nikomu nie udało się umieścić piłki w siatce. Dopiero w 42 minucie, Filip Przybułek wślizgiem wepchnął piłkę do bramki, a 3 minuty później, Mikołaj Czerniatowicz przejął piłkę, która odbiła się od porzeczki po strzale Adama Ratajczyka i zdobył kolejnego gola. Osiem minut po przerwie, ten sam zawodnik podwyższył wynik. Goście zdołali zdobyć „honorowego” gola w 72 minucie. Znowu świetne zawody rozegrał bramkarz Widzewa, Franciszek Golański.
Widzew II Łódź – Polonia Lidzbark Warmiński 4:1 (3:0)
Lechia w gazie
Lechia Tomaszów imponuje wspaniałą formą strzelecką. W ostatnich trzech, zwycięskich meczach zdobyła aż 12 bramek. Wprawdzie wykazuje się też pewną niefrasobliwością w obronie, bo straciła ich aż 7, ale dopóki zyski przewyższają straty, kibice mogą się tylko cieszyć z oglądania mnóstwa goli. W meczu z rezerwami ŁKS padło ich aż 7. Goście od początku próbowali narzucić swoje warunki gry. Groźnie atakowali, ale to Lechia cieszyła się z pierwszego gola. Po zespołowej akcji, Krystian Kolasa, strzałem zza pola karnego uzyskał prowadzenie. ŁKS próbował wyrównać, ale strzały łodzian były niecelne. Tym czasem w 37 minucie Kacper Popławski wyszedł na czystą pozycję i ponownie pokonał Jamesa Rhodesa. Druga połowa zaczęła się szczęśliwie dla ŁKS. W 48 minucie, po strzale Fabiana Olejniczaka piłka odbiła się od dwóch obrońców i wpadła do bramki. Trafienie samobójcze zaliczono Jakubowi Królowi. W 56 minucie ŁKS wyrównał. Akcję Michała Gaży wykończył Wiktor Rzemyszkiewicz. Już minutę później Lechia ponownie wyszła na prowadzenie. Strzał Łukasza Racisa z około 20 metrów wpadł tuż przy słupku do łódzkiej bramki. W 69 minucie ponownie Kolasa z ostrego kąta pokonał Rhodesa. ŁKS nie poddawał się jednak. W końcówce meczu zdominowali gospodarzy. Bramkarz Lechii, Pawełkiewicz kilkukrotnie ratował swój zespół przed stratą bramki. Jednak w 90 minucie po dośrodkowaniu Mieszka Lorenca, Piotr Krzymowski zdołał go pokonać. Była to jednak ostatnia akcja meczu. Po tej porażce, rezerwy ŁKS są już jedyną drużyną, która nie zdobyła nawet punktu w bieżących rozgrywkach i zajmują ostatnią pozycję w tabeli.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS II Łódź 4:3 (2:0)
