Bukari wciąż nie wrócił do Polski. Środowy termin minął

SW
SW

Osman Bukari, najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy, nie powrócił do Polski zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami. Ghańczyk miał zjawić się w Łodzi w środę, 8 kwietnia, jednak tak się nie stało.

Widzew Łódź czeka na powrót zawodnika, który wciąż przebywa w Afryce i stara się o pozwolenie na pracę w Polsce. Szanse na to, że zagra w sobotnim meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, na tę chwilę nie istnieją.

Przypomnijmy: Bukari wyjechał z Polski 23 marca, a miał wrócić 8 kwietnia. W trakcie sezonu nie będzie go więc z drużyną ponad dwa tygodnie. Powodem wyjazdu były problemy formalne — zawodnik udał się do Nigerii do polskiego konsulatu w celu uzyskania pozwolenia na pracę. Jego wiza tymczasowa wygasła po 90 dniach.

Tymczasem Widzew na swoich mediach społecznościowych odpowiedział kibicom pytającym o powrót zawodnika jedynie lakonicznie: „soon”.

Nawet jeśli Bukari wróci w najbliższych dniach, jego szanse na grę są minimalne. Po kilku tygodniach bez treningów z zespołem trener Aleksandar Vuković z pewnością nie postawi go od razu w składzie. Sam szkoleniowiec był w tej kwestii jednoznaczny: „Jak wróci, to zobaczymy jak będzie zmieniała się jego sytuacja w kontekście gry. Ale najpierw musi wrócić” — stwierdził Serb.

Historia Bukariego w Widzewie to jedna z największych zagadek tego sezonu. Skrzydłowy pojawił się w barwach łodzian zaledwie pięć razy — bez gola, bez asysty i bez błysku, który mógłby usprawiedliwić horrendalną kwotę transferu. Widzew wydał na niego 5,5 mln euro — rekord transferowy w historii polskiej Ekstraklasy.

Jakby tego było mało, zagraniczne media sugerują, że zawodnik może w ogóle nie chcieć wracać. Serbski portal „Sputnik Srbija” informuje, że Bukari chce zmienić barwy klubowe, a Widzew — zajmujący obecnie przedostatnie miejsce w tabeli — nie będzie miał zbyt silnej pozycji negocjacyjnej. Piłkarz ma ważny kontrakt z łódzkim klubem aż do 30 czerwca 2030 roku.

Quick Link

Podaj dalej
Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *