Widzew Łódź wciąż czeka na zwycięstwo, którego nie ma od 9 sierpnia. W piątkowym meczu z Wisłą Kraków łodzianie nie potrafili stworzyć sobie dobrych okazji, a od straty gola uratował ich zmarnowany rzut karny rywali.
Jedna wygrana w sezonie, dawno temu
Jedyne ligowe zwycięstwo Widzew odniósł 9 sierpnia w Białymstoku. Na własnym stadionie nie wygrał w tym sezonie ani razu. Przed piątkowym meczem miał na koncie jedną wygraną, sześć remisów i trzy porażki. Drużyna z dziewięcioma punktami zajmowała 13. miejsce w tabeli. Przewaga nad strefą spadkową wynosiła tylko trzy punkty. Do tego Widzew jest jedyną drużyną w lidze, która nie strzeliła gola po 75. minucie.
Gwizdy po pierwszej połowie
Mecz zaczął się od prezentu. Marcel Łubik podał piłkę do Frana Alvareza, ale pomocnik Widzewa zamiast strzelać oddał ją bramkarzowi rywali. Potem zrobiło się gorzej. Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce i częściej atakowała, a gospodarze groźnie zagrozili raz. Strzał Jusufa Gazibegovicia z dystansu Łubik odbił na poprzeczkę. Mecz na kilka minut przerwano, bo kibice Widzewa odpalili race i boisko zasnuł dym. Do szatni piłkarze schodzili przy gwizdach własnej publiczności.
Trener Mateusz Stolarski zmienił w przerwie dwóch zawodników i gra się wyrównała. Po godzinie gry Widzew miał jednak wielkie szczęście. Ricardo Visus zatrzymał ręką piłkę w polu karnym, a sędzia Marcin Szczerbowicz podyktował rzut karny dopiero po analizie VAR. Angel Rodado uderzył w poprzeczkę, więc łodzianie uniknęli straty gola. Sami nie wykorzystali jednak okazji, żeby przełamać złą passę.
Stolarski wciąż bez wygranej
Stolarski prowadzi Widzew od września. Do piątku zdobył w trzech meczach tylko dwa punkty, po remisach z Legią i Wieczystą. Po porażce 1:2 z Piastem Gliwice mówił, że frustracja kibiców jest zasłużona, a zespół zbyt często powiela te same błędy taktyczne. W 84. minucie Marc Carbo z pola karnego przestrzelił, a wynik wciąż brzmiał 0:0.
