Czternaście bernardynów trafiło pod opiekę Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt po interwencji w hodowli pod Bolimowem. Psy są wychudzone i wymagają natychmiastowej pomocy weterynaryjnej.
Interwencja trwała 13 godzin
Akcja ratunkowa rozpoczęła się 8 stycznia, kiedy fundacja zgłosiła policji podejrzenie znęcania się nad zwierzętami. Funkcjonariusze potwierdzili najgorsze obawy. Na posesji znaleźli 51 żywych psów i 16 martwych zwierząt.
Bernardyny przebywały w zamkniętych transporterach bez możliwości ruchu. Psy nie miały dostępu do czystej wody ani odpowiedniej ilości pokarmu. Ich sierść była zabrudzona odchodami.
Hodowla działała w ramach FCI
Miejsce, gdzie doszło do tragedii, było zarejestrowane w Polskim Związku Kynologicznym. Inspekcja Weterynaryjna nie wiedziała wcześniej o istnieniu tej hodowli, ponieważ działała na uboczu, z dala od innych domów.
Piotr Cymerski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Skierniewicach, przyznał, że nigdy nie widział tak tragicznych warunków. Zapach w pomieszczeniach uniemożliwiał normalne oddychanie.
Psy potrzebują leczenia
Bernardyny przeszły już pierwsze badania. Weterynarze sprawdzają ich stan zdrowia i rozpoczęli terapię. Zwierzęta są młode, ale głodowanie i brak opieki mogły spowodować trwałe uszkodzenia organizmu.
Pozostałe psy trafiły do Fundacji Dla Szczeniąt Judyta. Organizacja opisała skalę tragedii jako „absolutnie niewyobrażalną”. Pracownicy fundacji podkreślają, że prestiżowe nazwy i certyfikaty często służą tylko do zwiększenia sprzedaży, a nie gwarantują dobrostanu zwierząt.
Fundacje założyły zbiórki pieniędzy na leczenie i rehabilitację uratowanych psów. Polski Związek Kynologiczny wydał komunikat, w którym deklaruje wsparcie dla zwierząt i zapewnia, że dobrostan psów jest fundamentalną wartością organizacji.
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Właścicielce hodowli grozi kara pozbawienia wolności.
