W ciągu jednej doby łódzcy strażacy wyjechali ponad sto razy. Powód? Silny wiatr, który od niedzielnego popołudnia sieje spustoszenie w całym regionie.
Wiatr zaczął dawać się we znaki w niedzielę 6 kwietnia, tuż po godzinie 16. Do północy strażacy zdążyli zareagować na 39 zgłoszeń. Przez całą noc interwencje nie ustawały, a do poniedziałkowego przedpołudnia liczba wyjazdów przekroczyła setkę. Większość zgłoszeń dotyczyła połamanych drzew i konarów, które blokowały drogi lub zagrażały przechodniom.
Gdzie było najgorzej?
Najwięcej pracy mieli strażacy w powiecie rawskim – w niedzielę interweniowali tam dziesięć razy. W poniedziałek inicjatywę przejął powiat opoczyński z jedenastoma wyjazdami. Osiem razy strażacy wyjeżdżali w samej Łodzi.
Wiatr jeszcze nie odpuszcza
IMGW wydał ostrzeżenie pierwszego stopnia dla szesnastu powiatów województwa łódzkiego. Wiatr wieje z północnego zachodu ze średnią prędkością od 35 do 45 km/h, ale w porywach może osiągać nawet 85 km/h. Meteorolodzy oceniają prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpiecznych warunków na 85 procent. Alert obowiązuje do godziny 21 w poniedziałek 6 kwietnia.
