Były pracownik fabryki Gillette wtargnął na teren zakładu i otworzył ogień. Policja obezwładniła go po kilku godzinach negocjacji.
Zdarzenie miało miejsce w środę rano przy ulicy Nowy Józefów w Łodzi. Krótko po godzinie 7:00 dyżurny policji odebrał zgłoszenie o strzelaninie na terenie fabryki należącej do Procter & Gamble. Na miejsce natychmiast ruszyły jednostki policji oraz służby ratunkowe.
Kim był napastnik?
Mężczyzna miał 42 lata. Przez 14 lat pracował w zakładzie, jednak w 2024 roku zakończył tam zatrudnienie. Na teren fabryki dostał się przez płot, omijając ochronę. Wszedł do jednego z biur i oddał w kierunku przebywającego tam pracownika od dwóch do trzech strzałów. Nikomu nic się nie stało.
Dziesięć godzin akcji
Po oddaniu strzałów napastnik zbiegł i ukrył się na terenie fabryki. Policja ewakuowała około 400 pracowników i zablokowała okoliczne ulice. Na miejscu pojawiły się oddziały antyterrorystyczne z Łodzi, Poznania i Warszawy, a także drony i sprzęt do wygłuszania.
Negocjatorzy nawiązali kontakt z mężczyzną jeszcze przed południem. Nie ujawnił on swoich motywów. Przyznał natomiast, że nie posiada pozwolenia na broń.
Zatrzymanie
O godzinie 17:34 policja zakończyła akcję. Mężczyzna poddał się bez oporu. Funkcjonariusze zabezpieczyli broń i przewieźli go na komisariat. Następnego dnia trafił do Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie, gdzie usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
