W nocy z poniedziałku na wtorek płomienie objęły mieszkanie w bloku przy ulicy Kusocińskiego. Cztery osoby trafiły do szpitala, w tym dwoje małych dzieci.
Znaleźli się w pułapce
Alarm rozbrzmiał tuż przed północą. Mieszkańcy lokalu na parterze znaleźli się w pułapce – ogień zablokował im wyjście z mieszkania.
43-letni mężczyzna zdążył przekazać jedno z dzieci sąsiadom, zanim płomienie odcięły mu drogę powrotu. Sam doznał poparzeń. Jego partnerka z drugim dzieckiem uciekła na balkon. Tam czekali na pomoc strażaków.
Ratownicy, którzy dotarli na miejsce, stanęli przed problemem. Balkon był zabezpieczony kratami. Musieli je usunąć, żeby ewakuować kobietę i trzylatka. Drugi maluch, dwulatek, cały czas był pod opieką sąsiadów.
Rodzina trafiła do szpitala
Cztery zastępy straży pożarnej ugasiły pożar w kilkanaście minut. Na miejscu pracowały również trzy karetki pogotowia. Wszyscy poszkodowani trafili do szpitala. Mężczyzna z poparzeniami, pozostałe osoby na obserwację.
Wstępne ustalenia wskazują na zwarcie w instalacji elektrycznej. Policja wyjaśnia dokładne okoliczności zdarzenia. Strażacy przypominają o konieczności montowania czujników dymu w mieszkaniach.
