Poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk dostał zaproszenie na obchody Dnia Niepodległości Ukrainy w Warszawie, ale z niego nie skorzystał. Swoją decyzję i jej powody opisał w mediach społecznościowych.
Józefaciuk nie chce się angażować w sprawy innego pańśtwa
Obchody odbyły się na Placu Zamkowym z okazji 35. rocznicy ogłoszenia niepodległości Ukrainy. Józefaciuk napisał wprost, że jako polski parlamentarzysta nie czuje się na miejscu podczas takiej uroczystości organizowanej w centrum Warszawy. „Jako polski poseł nie widzę swojej roli w publicznej manifestacji z okazji niepodległości innego państwa organizowanej w samym sercu polskiej stolicy” – napisał.
Poseł zaznaczył, że co innego, gdyby zaproszenie dotyczyło spotkania o charakterze merytorycznym. „Chętnie wziąłbym udział w konferencji, warsztatach czy rzeczowej rozmowie o bezpieczeństwie, pomocy, integracji i przyszłości relacji Polski z Ukrainą. Publiczne świętowanie niepodległości innego kraju to jednak granica, której przekraczać nie chcę” – dodał.
Poseł z Łodzi pomagał uchodźcom
Józefaciuk podkreślił, że jego decyzja nie wynika z niechęci wobec Ukraińców. Przypomniał, że po wybuchu wojny przyjmował uchodźców w prowadzonej przez siebie szkole i wspierał ich rodziny. „Gdy wybuchła wojna, przyjąłem do szkoły setki młodych ludzi z Ukrainy. Przez mój gabinet przeszły kolejne setki rodzin. Każda otrzymała pomoc i wsparcie. Nie robiłem tego dla zdjęć ani politycznych deklaracji” – napisał.
„Jako Polak mam obowiązki wobec Polski”
Na koniec poseł wyjaśnił, jak rozumie swoją rolę. „Jako Polak mam obowiązki wobec Polski. Jako poseł Rzeczypospolitej mam obowiązki wobec polskich obywateli i polskiego państwa” – stwierdził. Dodał przy tym, że Ukrainie życzy pokoju, bezpieczeństwa i obrony niepodległości, a Ukraińcy mają pełne prawo obchodzić swoje święto.
