GUS podał, że Łódź straciła w ciągu dwóch dekad 130 tysięcy mieszkańców. Władze miasta odrzucają te liczby i twierdzą, że mają dowody na coś zupełnie innego.
Statystyki alarmują
Według Głównego Urzędu Statystycznego populacja Łodzi skurczyła się z 785 tysięcy do zaledwie 655 tysięcy osób. To sprawia, że miasto zajmuje pierwsze miejsce w Polsce pod względem tempa wyludniania się. GUS opiera swoje wyliczenia na danych meldunkowych.
Magistrat kontratakuje
Urzędnicy miejscy nie zgadzają się z tą diagnozą. Tomasz Jakubiec, dyrektor Biura Strategii Miasta, cytowany przez Portal Samorządowy wskazuje na wyniki Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku: „Spis pokazał, że w 2021 r. mieliśmy ponad 670 tysięcy mieszkańców.”
Miasto sięgnęło po własne metody badania liczby ludności. Jakubiec tłumaczy: „Mamy badania nocnych logowań na telefony komórkowe, które były realizowane w podobnych okresach jak badania GUS. Według naszych danych liczba mieszkańców wynosiła wtedy prawie 760 tysięcy, zamiast 660 tys., jak podaje GUS. Na wyższą liczbę mieszkańców wskazuje także zużycie mediów, w tym wody.”
68 tysięcy niewidzialnych
Sedno sporu leży w metodologii. GUS liczy osoby zameldowane, a magistrat zwraca uwagę na tych, którzy mieszkają w Łodzi bez meldunku. Chodzi przede wszystkim o studentów i obcokrajowców, których jest około 68 tysięcy. Jakubiec podkreśla: „Osoby te często nie mają meldunków, zatem nie figurują w oficjalnych statystykach. A dodam, że biorąc pod uwagę liczbę ludności dziennej, to szacowana liczba osób przebywających w Łodzi wynosi ponad 842 tysiące.”
Spór o liczby ma realne konsekwencje. Od wielkości populacji zależy między innymi wysokość środków, jakie miasto otrzymuje z budżetu państwa.
