Piłkarze Igora Jovićevicia wygrali z Wisłą Płock 2:0 i zakończyli serię porażek.
Dominacja od pierwszego gwizdka
Widzew przełamał się po dwóch kolejnych porażkach. W sobotni wieczór drużyna z Łodzi pokonała Wisłę Płock 2:0 i wreszcie zagrała tak, jak oczekiwali od niej kibice. Gospodarzami byli wicelidera tabeli, ale to goście od pierwszego gwizdka dyktowali warunki.
Widzew mógł wygrać znacznie wyżej, bo miał kilka świetnych okazji. Emil Kornvig trafił w poprzeczkę już w pierwszych minutach, później słupek obili Mariusz Fornalczyk i Juljan Shehu. Goście prowadzili grę i nie pozwalali rywalom na nic.
VAR pomógł, Bergier wykorzystał
Pierwsza bramka padła w 38. minucie. Marcus Haglind-Sangre zagrał ręką w polu karnym. Sędzia Patryk Gryckiewicz początkowo tego nie zauważył, ale VAR naprowadził go na błąd. Sebastian Bergier wykorzystał rzut karny i strzelił swojego jedenastego gola w sezonie.
Kornvig przypieczętował zwycięstwo
W drugiej połowie Wisła musiała otworzyć się bardziej, ale nie przyniosło to efektów. Widzew kontrolował mecz i w końcówce przypieczętował wygraną. W 89. minucie Emil Kornvig zakończył ładną akcję i ustalił wynik na 2:0.
Zwycięstwo wyniosło Widzew ze strefy spadkowej. Dla drużyny Jovićevicia to może być punkt zwrotny w sezonie. W poprzednich meczach grali słabo i zasługiwali na krytykę. W Płocku pokazali jednak, że potrafią wyglądać zupełnie inaczej.
Bukari zawiódł, ale reszta nadrobiła
Jedynym słabym punktem był Osman Bukari. Ghańczyk kosztował klub 5,5 miliona euro, ale w sobotę zawodził w każdym elemencie. Nawet gdy dostał podanie sam na sam z bramkarzem, nie oddał strzału. Reszta zespołu grała jednak na tyle dobrze, że jego błędy nie miały znaczenia.
