Siatkarze z Bełchatowa przeżywają najgorszy moment w sezonie. W sobotę ulegli Aluron CMC Warcie Zawiercie 0:3, a to piątą przegraną z rzędu. Drużyna Krzysztofa Stelmacha nie zdołała wygrać ani jednego seta.
Gospodarze zdominowali mecz od pierwszej do ostatniej piłki. Pierwszy set zakończył się wynikiem 25:19, drugi jeszcze bardziej jednostronnie – 25:14. Jedynie w trzeciej partii goście postawili się rywalom, ale i tak przegrali 22:25.
Bartłomiej Lemański miał fatalny początek spotkania. Środkowy Skry przez długi czas nie mógł przebić się przez blok rywali. Jego pierwszy skuteczny atak padł dopiero w czwartej próbie, gdy Warta prowadziła już 15:11.
Debiut Souzy nie przyniósł przełomu
Alan Souza po raz pierwszy w tym sezonie zagrał w podstawowym składzie. Brazylijczyk wrócił po kontuzji kostki, którą nabawił się na mistrzostwach świata. Zdobył sześć punktów, ale to zdecydowanie za mało jak na zawodnika tej klasy.
Trener Stelmach próbował szukać rozwiązań. W trzecim secie wprowadził Mateusza Nowaka, który zastąpił Łukasza Wiśniewskiego. Zmiana przyniosła chwilowe ożywienie – Skra prowadziła nawet 5:3. Zabrakło jednak konsekwencji, żeby utrzymać przewagę.
