Główny Komitet Sportu Żużlowego zawiesił licencję łódzkiego toru żużlowego. Oznacza to, że do czasu cofnięcia tej decyzji, na łódzkim torze nie mogą się odbywać zawody ani treningi. Jest to pokłosie zawodów VARITEX IMME im. Z. Plecha, które odbyły się w Łodzi w niedzielę.
Problemy z maszyną startową
Powodem takiej decyzji były problemy z maszyną startową, która nie działała właściwie.
Taśma startowa podnosiła się nierówno, dając handicap zawodnikom, którzy mieli szczęście zaczynać bieg z toru, przy którym podniosła się szybciej.
Organizatorzy byli zmuszeni powtórzyć pięć z 23 biegów, a zdaniem wielu obserwatorów, było jeszcze kilka innych startów, które nie dawały żużlowcom równych szans.
Organizator imprezy H. Skrzydlewska Orzeł Łódź nie wie skąd wzięły się problemy ze sprzętem.
Poinformował że maszyna startowa jest nowa i będzie ustalał przyczynę awarii z jej producentem.
Wpadki wizerunkowe
Klub zaliczył kolejne wpadki wizerunkowe.
Na początku zawodów popsuł się jedyny telebim na stadionie, co spowodowało braki informacyjne i utrudniło kibicom śledzenie punktacji.
Po zakończonych zawodach, już po godzinie 22:30, dziennikarze udali się do parku maszyn, aby porozmawiać z zawodnikami. Pojawił się jednak problem, ponieważ pracownik ochrony nie przepuścił ich tam. Kibice zostali więc pozbawieni pomeczowych wypowiedzi zawodników.
Ekstraliga przeprasza
PGE Ekstraliga z ramienia której łódzki Orzeł podjął się organizacji tej imprezy, przeprosiła kibiców jak i dziennikarzy za powstałe niedogodności. Wskazała także że każdorazowo zleca przygotowanie imprezy lokalnemu klubowi. W tym przypadku był to H. Skrzydlewska Orzeł Łódź.
