Żandarmeria Wojskowa bada sprawę drona, który pojawił się nad jedną z najważniejszych jednostek polskiej armii. Właściciel może trafić do więzienia.
Przed godziną ósmą rano żołnierze 25. Brygady Kawalerii Powietrznej zauważyli na terenie bazy w Leźnicy Wielkiej pod Łęczycą obcy dron. Urządzenie zostało natychmiast zabezpieczone przez służby.
Żandarmeria Wojskowa z Łodzi potwierdziła, że dron nie eksplodował i nie wyrządził szkód. Nikt nie został ranny. Teraz biegli zbadają urządzenie, by ustalić, kto je wyposażył i w jakim celu skierował nad obiekt wojskowy.
Kto sterował dronem nad jednostką?
Śledczy stoją przed trudnym zadaniem. Muszą znaleźć operatora drona i wyjaśnić, czy był to przypadek, czy celowe działanie. Ppłk Tomasz Chamerski z łódzkiej żandarmerii przyznaje, że to pierwszy taki incydent w historii jednostki.
Prokuratura przejmie sprawę. Osoba, która sterowała dronem, może usłyszeć zarzut naruszenia prawa lotniczego. Za lot nad terenem wojskowym grozi kara nawet pięciu lat więzienia.
Elitarna jednostka pod ochroną
W Leźnicy Wielkiej stacjonuje jedyna w Polsce brygada kawalerii powietrznej. To formacja specjalna, która dysponuje śmigłowcami bojowymi i transportowymi. Każdy lot nad jej bazą wymaga specjalnych zezwoleń i podlega ścisłym rygorom bezpieczeństwa.
