Dramatyczne chwile przeżyła rodzina z dwójką małych dzieci podczas nocnego pożaru w bloku przy ul. Kusocińskiego na Retkini. Policjanci i strażacy uratowali wszystkie cztery osoby z płonącego mieszkania.
Uratował dziecko, a sam ucierpiał
Do pożaru doszło w nocy z poniedziałku na wtorek, 5 stycznia. Płomienie wybuchły w mieszkaniu na parterze budynku tuż przed północą. W lokalu znajdowała się czteroosobowa rodzina – 43-letni mężczyzna, 27-letnia kobieta oraz dwoje małych dzieci w wieku 2 i 3 lat.
Ojciec rodziny zdołał wydostać się z płonącego mieszkania. Wyniósł ze sobą trzyletną córeczkę. Sam doznał poparzeń. Gdy na miejsce dotarli policjanci, mężczyzna był już na klatce schodowej. Wskazał funkcjonariuszom, że na balkonie wciąż znajduje się matka z dwuletnim synkiem.
Policjanci ruszyli gasić ogień
Policjanci wzięli gaśnicę z radiowozu i ruszyli gasić ogień. Kiedy przyjechali strażacy, wspólnie ewakuowali kobietę z dzieckiem. Ratownicy musieli usunąć kraty zabezpieczające balkon, żeby wydostać uwięzionych. Prawdopodobną przyczyną był zwarcie instalacji elektrycznej
Całą rodzinę przewieziono do łódzkich szpitali. Ich stan nie zagraża życiu. Akcję ratunkową zarejestrowała policyjna kamera.
Strażacy apelują o montowanie czujek dymu w mieszkaniach. To proste urządzenie może uratować życie.
