Parking przy Piotrkowskiej 204 przejdzie remont, ale mieszkańcy stracą nawet połowę miejsc. Urzędnicy przedstawili koncepcję, która według społeczników i samych lokatorów zawiera błędy prawne. Głosowanie odbyło się bez rzetelnej informacji.
Spotkanie z mieszkańcami kamienicy przy Piotrkowskiej 204 zakończyło się głosowaniem za wprowadzeniem strefy płatnego parkowania. Problem w tym, że nikt nie powiedział ludziom wprost, ile faktycznie stracą miejsc postojowych.
Liczby wyssane z palca
Dziś na parkingu stoi około 120 samochodów. Miasto pokazało koncepcję, która przewiduje 115 miejsc, ale warunek jest taki – parking musi zająć jeszcze fragment trawnika obok. Społecznicy z EL.0000 twierdzą, że te liczby są całkowicie nieprawdziwe.
„Liczba miejsc jest całkowicie wyssana z palca” – alarmują aktywiści. Wskazują, że zgodnie z przepisami budowlanymi remont nie może zwiększyć liczby miejsc, a tylko je zmniejszy do pierwotnego rozmiaru sprzed lat.
Jeden z mieszkańców, który zna przepisy, próbował to wyjaśnić na spotkaniu. Organizatorzy jednak nie potrafili odnieść się do jego argumentów. „Całkowity brak wiedzy fachowej u organizatorów spowodował, że nie było nawet z kim merytorycznie rozmawiać” – relacjonują społecznicy.
Abonament, który nic nie gwarantuje
Radny Damian Raczkowski z Koalicji Obywatelskiej ani Rada Osiedla Katedralna nie wyjaśnili mieszkańcom wprost, że zasady parkowania będą dokładnie takie same jak obecnie przy jezdni. „Ciągle tylko podkreślał słowo 'abonament’ na parking mieszkańców, co sugerowało ludziom zupełnie coś odległego od faktów” – czytamy w relacji.
Mieszkańcy głosowali w przekonaniu, że dostaną własne, zarezerwowane miejsca za złotówkę dziennie. Tymczasem abonament w strefie płatnego parkowania nie gwarantuje konkretnego miejsca – to dokładnie to samo, z czego mogą już teraz korzystać przy każdej ulicy w SPP.
Głosowanie jak farsa
Głosowanie wyglądało jak farsa. Uczestnicy mieli do wyboru: płacić firmie prywatnej, płacić miastu albo zrezygnować z remontu. „Niektórzy mieszkańcy głosowali nawet na wszystko, inni wcale” – informują społecznicy.
Miasto pytało też, czy parking ma zająć sąsiedni trawnik. Nie podało jednak, o ile miejsc będzie mniej, jeśli mieszkańcy powiedzą „nie”. „Mieszkańcy musieli głosować bez tej wiedzy” – krytykowali uczestnicy.
Działanie przeciw lokalnym biznesom
Urzędnik prowadzący spotkanie kilkakrotnie podawał jako argument to, że opłaty skrócą czas parkowania „obcych”. Chodzi o klientów lokalnych biznesów. „Jest to jawne działanie Urzędu Miasta wbrew interesom lokalnych przedsiębiorców” – wskazują aktywiści.
Obudzą się z ręką w nocniku?
Społecznicy przewidują, że mieszkańcy szybko się rozczarują. Po remoncie może zostać nawet połowa obecnych miejsc. „Mieszkańcy 'obudzą się z ręką w nocniku’, gdy zobaczą, jak mało miejsc zostało po remoncie” – ostrzegają. Radni będą mogli wtedy powiedzieć: „przecież tak zagłosowaliście 30 stycznia”.
EL.0000 dotarło do koncepcji jednego z mieszkańców, która zgodnie z prawem pozwala na budowę około 100 miejsc. To i tak mniej niż obecnie. Urzędnicy tej koncepcji nie chcą jednak słuchać.
„Najbardziej żal, że nawet radni Rady Osiedla Katedralna nie działają dla dobra swoich mieszkańców, tylko tworzą klikę z urzędnikami” – podsumowują społecznicy.
Prawdziwy cel rozszerzenie SPP?
Parking przy Piotrkowskiej 204 jest w fatalnym stanie. Przez lata mieszkańcy zmienili pierwotny układ i parkują na nieutwardzonych terenach. Stąd błoto i chaos. Miasto wykorzystało ten problem, żeby rozszerzyć strefę płatnego parkowania i uzyskać moralną zgodę samych mieszkańców.
